Zmarł reżyser teatralny Tadeusz Bradecki, przez wiele lat związany z krakowskim Starym Teatrem a także warszawskim Teatrem Narodowym. Miał 67 lat.
Artysta przypomniał także o znakomitych sztukach w Starym Teatrze w Krakowie, kiedy Bradecki był jego dyrektorem w latach 1990-1996.
- Wiele razy występował w moich filmach, aż do przedostatniego w mojej dotychczasowej filmografii "Eteru". Tam akurat zagrał nieznaczący epizod
- powiedział Krzysztof Zanussi. Ale powierzyłem mu także główną rolę w "Constans", która została napisana specjalnie dla niego.
Reżyser przypomniał również, że Bradecki był wybitnym dramatopisarzem, co często umyka uwadze, choć jego sztuki nie zostały należycie docenione.
„Jego debiutancka, z dużym rozmachem pomyślana, sztuka, zatytułowana +W piaskownicy+ miała swoją premierę i w Starym Teatrze w Krakowie, i w Teatrze Polskim w Warszawie” - przypomniał Zanussi. Jak ocenił: „była czymś bardzo oryginalnym na tle polskiego teatru - barwnym, pełnym teatralnego życia, ale też i traktatem filozoficznym. To była polemika z racjonalizmem, próba krytycznego spojrzenia na romantyzm” - ocenił twórca „Barw ochronnych”, podkreślając, że i druga ze sztuk pióra Tadeusza Bradeckiego zasługiwała na wysokie uznanie. „Wystawiono ją w Teatrze Narodowym w Warszawie i była poświęcona Janowi Potockiemu, autorowi 'Rękopisu znalezionego w Saragossie'”.
Jak przekonywał Zanussi, „były to jego wielkie dzieła, tylko bardzo odległe od obowiązującej mody. A że nasz świat teatru i filmu jest światem bardzo koteryjnym, wszystko to zostało gdzieś zepchnięte na margines” - zaznaczył.
Podkreślił, że skromność, rzetelność, dokładność i odpowiedzialność Tadeusza Bradeckiego niesłusznie bywały w polskim środowisku artystycznym niedoceniane.
Zanussi zaznaczył jednak, że mimo niewystarczającego uznania w Polsce zrobił olbrzymią karierę w Kanadzie. „Znalazł się w czołówce reżyserów i stał się pierwszoplanową postacią teatru, o czym w Polsce mało kto wie i pamięta. Tymczasem Stratford Festiwal w Ontario okazało się miejscem, w którym triumfował wielokrotnie” - wyjaśnił Krzysztof Zanussi.