Wyreżyserowany przez Namewee klip wideo do jego utworu „Fragile” („Delikatny”) został w drugiej połowie października usunięty z serwisów streamingowych w Chinach, a konta pochodzącego z Malezji artysty i współpracującej z nim piosenkarki zniknęły z platformy mikroblogowej Weibo. Doszło do tego tuż po publikacji nagrania, które chińscy cenzorzy i niektórzy internauci uznali za „antychińskie”. Raper tłumaczy, że nie starał się obrazić Chińczyków, ale opowiada się za wolnością słowa.
38-letni twórca, którego prawdziwe nazwisko brzmi Wee Meng Chee, napisał piosenkę, którą nagrał razem z mieszkającą na Tajwanie piosenkarką Kimberley Chen. Artyści aluzyjnie żartują w niej z aktywności chińskich trolli internetowych, oburzających się na treści krytyczne wobec Komunistycznej Partii Chin i często wzywających do bojkotu ich autorów.
W 2017 roku hongkoński dziennik „South China Morning Post” określił ich jako szowinistycznych cyberwojowników, tropiących wszelką krytykę rządu w Pekinie.
Tekst napisanego w stylu R&B duetu, w całości zaśpiewany po mandaryńsku, opowiada o łamaniu delikatnego serca „ze szkła” – w domyśle należącego do wrażliwego na negatywne komentarze internauty lub internautki. Zawiera przy tym odniesienia do stosowanej w Chinach cenzury, działających tam obozów reedukacyjnych, kradzieży własności intelektualnej i stereotypów na temat kulinarnych upodobań mieszkańców Chin kontynentalnych.
Analizujący utwór fani dopatrzyli się w nim także aluzji do przymusowej pracy Ujgurów na plantacjach bawełny w Sinciangu, a we fragmencie o zbieraniu miodu – do osoby chińskiego przywódcy Xi Jinpinga, którego satyrycy często przedstawiają jako Kubusia Puchatka.
Autor tekstu używa w odniesieniu do cybernacjonalistów określeń „pory” i „szczypiorki”, które w internetowym slangu oznaczają obywateli ChRL całkowicie podporządkowanych autorytarnym władzom. „Uważasz świat za swojego wroga – śpiewają Namewee i Chen. - Przepraszam, że Cię obrażam, że ranię Twoje uczucia. Słyszę dźwięk kruchej samooceny pękającej na kawałki”.
Choć słowo „Chiny” w ogóle w tekście nie pada, to w teledysku występuje postać przebrana za pandę, która w pewnym momencie serwuje parze wykonawców pluszowego nietoperza-zabawkę. W innym momencie panda wymachuje flagą z napisem „NMSL” – używanym w chińskim slangu obraźliwym skrótem, tłumaczonym jako „twoja matka nie żyje”, często stosowanym na internetowych forach w czasie ostrych wymian zdań.
„Będzie nam Cię brakować, jeśli Puchatek się dowie” – pada w odniesieniu do faktu, że wielu chińskich internautów, by uzyskać dostęp do wolnego od cenzury globalnego internetu, nielegalnie obchodzi ograniczenia nakładane przez dostawców usług internetowych w Chinach.
Teledysk szybko zyskał popularność wśród chińskojęzycznych internautów w Malezji, Singapurze, Hongkongu i na Tajwanie. Nieco ponad dwa tygodnie po premierze utwór ma blisko 22 mln wyświetleń w serwisie Youtube. Ale niektórzy krytycy widzą w piosence nie żart z przewrażliwionej grupy internautów o nacjonalistycznych poglądach, ale nagonkę na Chiny jako takie. Namewee został oskarżony w sieci o obrazę Chin i promowanie niepodległości Tajwanu i Hongkongu.
„Niezależnie co zaśpiewasz, nie wpłynie to na rosnące bogactwo Chin” – napisał jeden z komentatorów. Inni twierdzili, że piosenka jest „niegrzeczna” i „bezmyślna”, choć niektórzy gratulowali raperowi odwagi.
W mijającym tygodniu artysta tłumaczył na Instagramie, że nie jest antychiński, bo sam jest z pochodzenia Chińczykiem. Zaprzeczył też, jakoby opowiadał się za niepodległością Tajwanu i Hongkongu. "Jestem obywatelem Malezji i nie mam kwalifikacji do wypowiadania się w imieniu Tajwańczyków i Hongkończyków. Ale będę zdecydowanie stał po stronie demokracji i wolności” – napisał. Jak zaznaczył, nie pojechał rozwijać swojej kariery w Chinach z powodu cenzury i panujących tam ograniczeń.
Nie było to pierwsze starcie malezyjskiego artysty z chińskim aparatem cenzury i cybernacjonalistami.
W sierpniu konto Namewee na Weibo zostało czasowo usunięte, gdy opublikował na nim porady dla talibów, jak rządzić Afganistanem. W swoim poście raper zalecał nowemu afgańskiemu rządowi m.in. zablokowanie zachodnich mediów społecznościowych, założenie państwowych kanałów informacyjnych i platform społecznościowych, budowę pomników przywódców i ciągłe przypominanie obywatelom o ich wielkości. Polecił też umieszczanie wszędzie haseł propagandowych, budowę więzień dla krytyków rządu, lecz nieużywanie w odniesieniu do nich słowa „więzienie”, oraz produkcję filmów o bohaterach, w których cudzoziemcy występują jako dranie. Chińscy krytycy zobaczyli w tym naśmiewanie się z polityki Pekinu.
„Jak śmiesz sprzeciwiać się partii” – napisał wówczas jeden z internautów, a członkowie facebookowej grupy „Ojczyzna Chiny stanie się pierwszym mocarstwem świata” wyrazili radość z usunięcia konta Malezyjczyka. Jak podaje singapurski portal Mothership, w jednym z komentarzy Namewee nazwano „zdrajcą rasy Han”, a jego piosenki „niezbyt dobrymi”.