Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Lifestyle

Piękny gest! Popek i Kożuchowska dziękują polskim służbom. „Dzięki Wam czujemy się bezpiecznie”

Reżim Łukaszenki wykorzystuje imigrantów "jako naboje, żywe tarcze, w nowym rodzaju wojny: wojny hybrydowej". Małgorzata Kożuchowska zabrała głos w spawie sytuacji na naszej granicy. Nie zabrakło podziękowań dla polskich służb. Wtóruje jej Anna Popek, dziennikarka Telewizji Polskiej.

Autor:

Sytuacja na polsko-białoruskiej granicy kolejny raz pokazała, do czego zdolni są polscy celebryci. Bezrefleksyjnie powielają propagandowe hasła Łukaszenki, byle tylko uderzyć w rząd i podległe mu służby.  Na szczęście, nie brakuje również w polskim show-biznesie osób trzeźwo myślących, które dostrzegają, że białoruski reżim prowadzi przeciwko Polsce wojnę hybrydową wykorzystując do tego celu nielegalnych imigrantów. Na zabranie głosu ws. aktualnej sytuacji zdecydowała się Małgorzata Kożuchowska, znana aktorka oraz Anna Popek, dziennikarka Telewizji Polskiej. Obie podkreślają, że to białoruski dyktator odpowiada za to, co się dzieje, zaś polscy funkcjonariusze zasługują na należny szacunek. Obecnie, gdy polskie służby broniące granicy są atakowane przez wulgarnych celebrytów, głosy wsparcia mają szczególne znaczenie.

Ataki na polskie służby 

W przestrzeni publicznej padło już wiele haniebnych, krzywdzących wypowiedzi wymierzonych w polskie służby broniące naszych granic.

Koronnym przykładem jest słynny post Barbary Kurdej-Szatan na temat Straży Granicznej, w którym funkcjonariuszy tej formacji nazwała "mordercami, maszynami bez serca, bez mózgu, bez niczego". Polskie służby atakowali także m.in. współpracująca z PO europosłanka Janina Ochojska, Władysław Frasyniuk czy aktor Piotr Zelt. 

Kożuchowska: "Obrona naszych polskich i unijnych granic to nasz oczywisty obywatelski obowiązek"

Głos ws. aktualnej sytuacji na granicy zabrała Małgorzata Kożuchowska, znana aktorka. W swoim instagramowym wpisie wyraziła swoje wsparcie dla polskich służb oraz przypomniała, że reżim Łukaszenki wykorzystuje imigrantów "jako naboje, żywe tarcze, w nowym rodzaju wojny: wojny hybrydowej". 

"Tak jak pewnie każdy z Was przejmuję się i przeżywam to, co dzieje się na naszej wschodniej granicy. Trudno normalnie funkcjonować mając przed oczyma obrazy, które codziennie widzimy w różnych serwisach informacyjnych. Setki, a nawet już tysiące ludzi sprowadzonych z premedytacją na granicę i uwięzionych przez bezwzględny reżim Łukaszenki. Ludzi oszukanych, wykorzystywanych jako naboje, żywe tarcze w nowym rodzaju wojny: wojny hybrydowej. Porażający cynizm białoruskiego dyktator" - rozpoczęła swój wpis Kożuchowska. 

Następnie oceniła, że "zostaliśmy postawieni w arcytrudnej sytuacji", a "obrona naszych polskich i unijnych granic to nasz oczywisty obywatelski obowiązek". Dodała, że jednocześnie powinniśmy "pomóc tym, którzy bez tej pomocy stracą życie". Aktorka przekazała także podziękowania wszystkim polskim funkcjonariuszom:

"Dziękuję i wspieram wszystkich pełniących służbę na granicy, dzięki Wam czujemy się bezpiecznie" - dodała. 

"Dziękuję też wszystkim, którzy niosą pomoc oszukanym migrantom, żeby ta „podróż” nie miała tragicznego końca w lesie. Modlę się za wszystkich ludzi dobrej woli i modlę się o pokój. To, co uważam w tej chwili za bardzo ważne to jedność - niech nasz głos będzie głosem wszystkich Polaków wobec zagrożenia z zewnątrz - wiele razy w naszej historii udowodniliśmy, że to potrafimy. Jeśli chcecie i możecie pomóc wklejam linki do organizacji, które się tym zajmują. W przyszłą niedzielę we wszystkich kościołach jest zapowiedziana zbiórka pieniędzy na te cele" - napisała. 

Popek: #MuremZaPolskimMundurem

Wyrazy uznania dla polskich funkcjonariuszy strzegących każdego dnia polskiej granicy wyraziła również Anna Popek, dziennikarka Telewizji Polskiej. 

"#MuremZaPolskimMundurem - Jak widzicie, nie komentuję tutaj spraw politycznych i ideologicznych z zasady. Nie dlatego, że nie nam zdania albo że rzeczywistość mnie nie obchodzi. Przeciwnie. Uważam jednak, że zbyt wiele „autorytetów” a zwłaszcza „autorytetów medialnych” zabiera głos i pozbawia tym samym swoje wypowiedzi powagi i znaczenia. Nie na wszystkim wszyscy się znają, choć tak im się wydaje. Emocje są złym doradcą, bo zacierają granice prawdy" - tak wyjaśniła powód publikacji wpisu.

Wskazała, że "gdy sprawa dotyczy granicy Polski, a nastroje przypominają te z 1939 roku czuję potrzebę, by podzielić się z Wami tym, co sądzę". 

"Cały czas niektórzy polscy obywatele krytykują polskie wojsko. Jakby zatracili instynkt samozachowawczy" - oceniła. 

"Owszem, wszystkich wzruszają buzie niewinnych dzieci pokazywane z lubością w mediach, co gorsza także zagranicznych. Naiwnością jednak jest sądzić, że możemy pomóc tylko dzieciom i że pomagając im zrobimy dobry uczynek, a przy okazji zadowolimy własne sumienie. Przecież nie można odrywać dziecka od matki a matki od męża, bo to niehumanitarne i po ludzku okrutne. Ale jeśli taki jest zamiar wroga? Aby weszli tu pod pozorem łączenia rodzin przebrani żołnierze? A co stałoby się, gdyby zajmowali tutaj domy, gwałcili kobiety, zabijali?" - pytała. 

"Wiemy jak z własnymi obywatelami postąpił Łukaszenka, dlaczego sądzimy że wobec Polaków zmieni metody? Pewnie wtedy byłyby pretensje do Wojska, że nie broniło kraju. Tylko czy wtedy jeszcze będzie komu krytykować? Czy może obecni krytykanci uciekną i zamieszkają bezpiecznie za inną granicą? Znamy współczesną broń - są nią ludzie i kultura oparta na emocjach. Zofia Nałkowska pisała w „Granicy”, że „coś musi przecież istnieć. Jakaś granica, za którą nie wolno przejść, za którą przestaje się być sobą.” Mam wrażenie, że niektórzy plując na własne gniazdo, plując na obrońców ojczyzny przeszli już tę granicę, a to nieuchronnie prowadzi do upadku" - napisała dziennikarka. 

Autor:

Źródło: facebook.com, instagram.com, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane