Kiedy 36-letni Mike Nichols pracował nad "Absolwentem", miał już na swoim koncie niezwykle udany debiut reżyserski – obsypany nagrodami film "Kto się boi Virginii Woolf" (1966) z Elizabeth Taylor i Richardem Burtonem. Nie dawało to jednak gwarancji, że jego kolejny utwór, zainspirowany literackim debiutem Charlesa Webba o tym samym tytule, również okaże się niebagatelnym sukcesem, który ponadto zmieni amerykańskie kino.
"Twórcy mieli jedynie skromne oczekiwania wobec tego, co wydawało się być małą komedią artystyczną, zaadaptowaną na podstawie pierwszej powieści ekscentrycznego 24-latka. Niewiele wskazywało na to, że ta nietypowa historia (…) okaże się wielkim przebojem z siedmioma nominacjami do Oscara"
– pisała Beverly Grey, autorka wydanej w 2017 r. z okazji 50-lecia filmu, książki "Uwiedziony przez panią Robinson: Jak 'Absolwent' stał się kamieniem węgielnym pokolenia".
Oscar za reżyserię dla Nicholsa i sześć nominacji w kategoriach: najlepszy film, główna rola męska (Dustin Hoffman), główna rola kobieca (Anne Bancroft), drugoplanowa rola kobieca (Katharine Ross), zdjęcia i scenariusz adaptowany.
"Absolwent" to najzabawniejsza amerykańska komedia roku, inspirowana wolnym duchem. Zabawna nie z powodu gagów, puent i innych nużących bzdetów, ale dlatego, że ma punkt widzenia. To znaczy, że jest przeciwko czemuś. Komedia jest z natury wywrotowa
– recenzował krótko po premierze amerykański krytyk Roger Ebert.