Podczas poruszającego spotkania na festiwalu NNW prof. Szwagrzyk zaprezentował dokumenty UB, zeznania świadków, szokujące zdjęcia zamordowanych, opisy medyczne, z których wynikało m.in., że zwłoki były profanowane. Prokurator wydał zgodę na pochówek „Roja” w 1951 roku. Ale z tego roku nie znaleziono żadnej dokumentacji o pochówku, nie było też rejestracji w zakładach anatomii, którym często UB przekazywała ciała do badań.
Analiza zdjęć
„Uznaliśmy, że musimy szukać szczątków w Pułtusku, gdzie UB zrobiła Rojowi ostatnie pośmiertne zdjęcia. Przyjęliśmy hipotezę, że pochowano go na miejscu. Ale prace tam prowadzone nie dały rezultatu” – mówił Szwagrzyk. Wtedy zespół po raz kolejny zaczął analizować dokumenty. Na zdjęciach zrobionych przez UB „Rój” jest w mundurze i berecie, na którym znajduje się orzełek i trupia czaszka. Na rękawie ma opaskę z wyhaftowanym hasłem: „Śmierć wrogom Ojczyzny”. Prof. Szwagrzyk przypomniał sobie, że jeden z orzełków odnalezionych na Łączce, odbiegał wyglądem od innych – miał nietypowy kształt, wokół niego były jakby resztki sukna, obok orzełka widniały ślady po przeszyciach. Porównał z „rojowym” orzełkiem ze zdjęcia UB – to był taki sam przedwojenny policyjny orzełek.
Charakterystyczny orzełek
Znaleziono go na Łączce przy szczątkach mężczyzny. Obok były też medalik, patki od munduru, guziki wojskowe. To, co na początku zmyliło ekipę prof. Szwagrzyka to fakt, że na wysokości miednicy, w miejscu gdzie jest kieszeń spodni leżała sztuczna szczęka. Przez długi czas myślano więc, że szkielet należy do starszego mężczyzny. Prof. Szwagrzyk jest niemal pewien, że ta szczęka to też profanacja UB.
Analiza umundurowania, orzełka, a nawet samego umiejscowienia jamy grobowej – w pobliżu znajdowały się szczątki mi.n. Łupaszki i żołnierzy podziemia o których wiadomo, że zginęli w 1951 roku, czyli dokładnie wtedy co „Rój” – wskazywała, że to mogą być szczątki Mieczysława Dziemieszkiewicza.
Przeprowadzone badania genetyczne potwierdziły jego tożsamość.