Skąd pomysł?
„Światowy Dzień Rzucania Palenia” to najstarsza międzynarodowa inicjatywa uświadamiająca palaczy o negatywnych skutkach palenia papierosów. Odbywa się pod auspicjami American Cancer Society (Amerykańskiego Stowarzyszenia Walki z Rakiem).
Pierwotnie kampania odbywała się pod hasłem „Don’t Smoke Days”. W jej ramach Lynn Smith zachęcał amerykańskich palaczy do odstawienia papierosa chociaż na 1 dzień. Nagrodą miało być ich zdjęcie na okładce gazety. W efekcie próbę rzucenia palenia podjęło aż 150 tys. palaczy, a na pierwszą stronę gazety trafiło 300 zdjęć osób, które przestały palić papierosy. Po miesiącu okazało się jednak, że faktycznie z papierosowym nałogiem zerwało... 9 procent z nich, czyli co jedenasty palacz. To znakomita statystyka, którą nawet dzisiaj trudno jest powtórzyć.
Inicjatywa szybko zyskała rozgłos w Stanach Zjednoczonych, prowadząc do nowego święta w amerykańskim kalendarzu: „Great American Smokeout” (potocznie nazywana: „Dniami odpalania”). Od 1991 roku akcja prowadzona jest także w Polsce.
Co truje palaczy?
To nie nikotyna, czy tytoń są zagrożeniem zdrowotnym związanym z paleniem papierosów. Jest nim natomiast proces spalania tytoniu oraz wdychanie dymu przez palacza. Palacze palą, bo są uzależnieni od nikotyny zawartej w papierosach. Ale to dym i substancje smoliste są ich największym wrogiem.
Główną przyczyną rozwoju chorób spowodowanych paleniem są procesy spalania tytoniu w wysokiej temperaturze: nawet 900 stopni Celsjusza. To wtedy powstają substancje smoliste oraz dym, zawierający około 7 tys. związków chemicznych, w tym 93 związki toksyczne i potencjalnie szkodliwych, z których 79 jest rakotwórczych.
Każdy wyrób nikotynowy jest szkodliwy i obarczony ryzykiem dla zdrowia. Jednak stopień szkodliwości i ryzyka może być różny dla poszczególnych wyrobów. Najbardziej toksyczne są produkty spalające tytoń (papierosy), a znacznie mniej te, w których proces spalania został wyeliminowany (podgrzewacze tytoniu, e-papierosy, snus). Zawsze najlepszym rozwiązaniem dla palacza jest jednak natychmiastowe i całkowite zerwanie z nałogiem nikotynowym. Jeśli to się nie udaje – w niektórych państwach zaleca się palaczom korzystanie z przebadanych alternatyw do papierosów: podgrzewaczy tytoniu lub e-papierosów.
Palenie w Polsce
Według ostatnich badań CBOS papierosy w Polsce pali średnio co czwarty dorosły: co piąta kobieta (21 proc.) i co trzeci mężczyzna (31 proc). Łącznie palaczami jest 8 mln Polek i Polaków. Z kolei 14 mln osób narażonych jest na bierne palenie (palenie „z drugiej ręki”, czyli wdychanie dymu papierosowego). W ostatnich latach odsetek palących utrzymuje się na tym samym poziomie. Szacuje się, że w Polsce wskutek rozwoju chorób odpapierosowych umiera co roku około 81 tys. Polek i Polaków.
W ostatnich latach odsetek palaczy w Polsce utrzymuje się na podobnym poziomie. Według danych Komisji Europejskiej z najnowszego Eurobarometru nr 506 polscy palacze są dzisiaj na szarym końcu wśród tych, którzy rzucają papierosy.
Polska – obok Węgier i Rumunii – ma 1 z 3 najniższych w całej Unii Europejskiej odsetków palaczy deklarujących rzucenie palenia: wskaźnik dla naszego kraju wyniósł 12 proc., dla Węgier – 11 proc., a dla Rumunii – 8 proc. Najwięcej Polaków zaczyna regularnie palić papierosy w przedziale wiekowym 18-25 lat: (63 proc. badanych).
Alternatywa dla papierosów
Kiedy palacz nie może skończyć z nałogiem i nawet leczenie farmakologiczne (dostępną bez recepty cytyzyną lub lekami na receptę: warenikliną i bupropionem) nie przynosi u niego rezultatów, dalej może szukać sposobów na zmniejszenie szkodliwości nałogu. W niektórych państwach palaczy zachęca się do przechodzenia z papierosów na przebadane medycznie, mniej szkodliwe od nich wyroby niespalające tytoniu. To tzw. alternatywne systemy dostarczania nikotyny, nazywane niekiedy „produktami bezdymnymi” ze względu na to, że nie wydzielają dymu tak jak papierosy. Zalicza się do nich np. podgrzewacze tytoniu lub e-papierosy.
Alternatywne systemy dostarczania nikotyny to urządzenia pozwalające palaczowi zaspokoić głód nikotynowy, ale również pewien rytuał, którego potrzebuje. Od papierosów różnią się tym, że nie spalają tytoniu, przez co nie wydzielają dymu, popiołu czy substancji smolistych i nie cuchną tak jak papierosy.
Jeden z systemów podgrzewania tytoniu amerykańska FDA autoryzowała jako „właściwy dla promocji zdrowia publicznego” i oficjalnie... uznała za lepszy od papierosów. FDA ustaliła, że urządzenie w znacznie mniejszym stopniu naraża swoich użytkowników oraz osoby postronne na działanie szkodliwych związków w porównaniu z dymem papierosowym, ponieważ wydziela zdecydowanie mniej toksyn niż papierosy.
Wyeliminowanie procesów spalania tytoniu sprawia, że zamiast dymu powstaje aerozol z nikotyną. Znajduje się w nim około 530 substancji. Dla porównania: dym z palonego papierosa zawiera około 7 tys. substancji. W przypadku aerozolu z podgrzewacza tytoniu poziomu stężeń związków rakotwórczych jest niższy o ponad 90 proc. w porównaniu z dymem z papierosów.
Zatem alternatywy do papierosów pozwalają palaczom ograniczyć ryzyko zdrowotne (w tym np. ryzyko choroby nowotworowej) oraz szkodliwe dla ich zdrowia skutki nałogu, choć trzeba pamiętać, że nigdy nie przynoszą tak dobrych rezultatów jak całkowite zerwanie z nałogiem, które jest tzw. złotym standardem w walce z paleniem.