"Wjazdówka (którą posłużył się sztab Hołowni) nie upoważniała do wjazdu na Rynek, pozwalała tylko dojechać ulicami dochodzącymi do Rynku. Była wydana 18 grudnia i nie była wydana na cele związane z kampanią wyborczą"
– powiedział Michał Pyclik, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Miasta Krakowa.
Według informacji przekazanych przez policję, sztab kandydata na prezydenta nie otrzymał mandatu w związku z tą sytuacją.
"Nie mamy adnotacji w systemie, aby interwencja ta zakończyła się mandatem karnym" - wyjaśnił Piotr Szpiech, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Krakowie. Jak dodał, dokładny przebieg zdarzenia musi być skonsultowany z policjantami, którzy byli na miejscu, a którzy przebywają teraz na "krótkim urlopie". Zapowiedział, że w przyszłym tygodniu powinny być bardziej szczegółowe informacje na temat poniedziałkowego zdarzenia.
Po poruszeniu wywołanym wjazdem kampera wyborczego na Rynek Główny przedstawiciele sztabu Hołowni twierdzili, że nie złamali prawa.
"Nie wjechaliśmy na płytę rynku – droga dookoła rynku nie jest płytą. Współpracowaliśmy przy tym z policją" – napisała na Twitterze Olga Adamkiewicz, szefowa kampanii Hołowni. Z kolei Michał Kobosko, pełnomocnik wyborczy sztabu, napisał: "Informacja dla wszystkich prawicowych i lewicowych śledczych: dzisiejszy przejazd kampera SH w rejonie Rynku w Krakowie odbył się w pełni legalnie, za zgodą i w asyście Policji". W kamperze miało nie być kandydata na prezydenta.
Aby wjechać na Rynek Główny w Krakowie, trzeba uzyskać specjalne pozwolenie od Zarządu Dróg Miasta Krakowa.
Niezależny kandydat na prezydenta RP Szymon Hołownia w sobotę w Warszawie zainaugurował swoją kampanię wyborczą. Jego żółty kamper ma odwiedzić 500 miejscowości w Polsce.