Sekretarz stanu USA odwiedził centrum recepcyjne w Młynach w sobotę po południu, podczas swojej wizyty na Podkarpaciu. Mieszczący się w nieczynnej hali wystawowej ośrodek pomocy jest prawdopodobnie największym w Polsce. Na składanych łóżkach setki uciekających czekają na transport do innych miejsc w Polsce lub za granicą. Blinken przemierzył jedynie niewielki fragment hali, ale przystawał przy łóżkach kolejnych uchodźców, pytając, z jakich miast przyjechali, jak się czują, czego potrzebują.
"To były takie zwyczajne pytania, jakie często słyszymy w Polsce" - powiedziała Ajsza, uchodźczyni w tradycyjnej chuście, która niedawno przyjechała z Kijowa. Kobieta nie kryła ekscytacji faktem, że rozmawiała z - jak określiła Blinkena - drugą najważniejszą osobą na świecie. "Miałam okazje powiedzieć mu to, co najważniejsze: Ukraina walczy i łatwo się nie podda" - relacjonowała uchodźczyni.
Blinken przywitał się też z wolontariuszami rozdającymi jedzenie, dziękował im za pomoc. Członkowie amerykańskiej delegacji mówili, że są pod wrażeniem liczby wolontariuszy z całej Polski i innych krajów, którzy zjeżdżają do Korczowej, oferując pomoc.
Sekretarz stanu USA zapowiedział, że Stany Zjednoczone przekażą 2,75 mld dolarów dla służb humanitarnych w Polsce i na Ukrainie. Stacjonujące w Polsce wojska amerykańskie mają wspierać uchodźców, dostarczając wodę pitną, środki higieny i ochronne maseczki. Wojskowi już dostarczyli 20 tys. ciepłych koców.