W dodatku w latach 2014-2020 PLK ma do wydania aż 67 mld zł, tj. czterokrotnie więcej niż w latach 2007-2013. Tymczasem bezpośrednio odpowiedzialny obecnie za realizację tak ogromnych inwestycji, zastępca Merchela ds. inwestycyjnych, Grzegorz Muszyński, doświadczony menedżer, który m.in. kierował budową lotniska Lublinie, stał się ostatnio przedmiotem bezpardonowych ataków ze strony środowiska „Gazety Wyborcze”j.
„Wiemy o dwóch firmach, które nie wywiązywały się z kontraktów, a z którymi Muszyński był blisko związany” - napisała wyborcza.biz. Chodzi o spółki Megalit i Karya - podwykonawców inwestycji realizowanych na początku obecnej dekady dla PKP PLK. Portal dodatkowo narzeka, że „mimo wielokrotnych prób” nie udało się mu uzyskać stanowiska Grzegorza Muszyńskiego w opisanych sprawach.
Nam się udała ta sztuka. Z wyjaśnień, które udzielił Muszyński, wyłania się jednak zupełnie inny obraz sytuacji.
Jego zdaniem do redakcji mediów opozycyjnych roznoszone są dokumenty, mające uprawdopodabniać rzekome nieprawidłowości, jakich się miał dopuścić w latach 2010-2013. Owe „kwity” z „hakami” na Muszyńskiego, powielane obecnie przez „Wyborczą”, przygotowane zostały, jeszcze pod koniec 2013 r., prawdopodobnie przez układ związany z b. ministrem infrastruktury Sławomirem Nowakiem z PO, niesławnej pamięci bohatera tzw. afery zegarkowej.
„Wyborcza” upubliczniła szereg zarzutów wobec spółek prowadzonych w różnych okresach przez Muszyńskiego. Np., że w jednym z kontraktów „Karya nie ukończyła robót w terminie”. Muszyński wyjaśniał, że umowa z Centrum Realizacji Inwestycji w Lublinie, na wykonanie robót, których Karya rzekomo nie ukończyła w terminie, nigdy nie została rozwiązana i była wykonana w całości. Co prawda z opóźnieniem, ale wynikającym z powodów leżących m.in. po stronie zlecającego. W dodatku odpowiedzialny za tę umowę dyr. S. Burczaniuk z CRI został jeszcze w 2013 r. zawieszony w pełnieniu swych obowiązków przez ówczesne kierownictwo PKP PLK (któremu podlegało CRI).
Muszyński odpierał kolejne zarzuty „Wyborczej” dotyczące innej spółki przez niego kierowanej, Magelit, która „jako podwykonawca prac dla PLK nieprawidłowo wywiązywała się z kontraktu”. Miała ona nawet zostać wpisana do Rejestru Nierzetelnych Kontrahentów prowadzonego wówczas przez PKP SA. Chodziło o rzekome „nieprawidłowości w realizacji umowy, a także sprawy związane z zatrudnieniem (przebywających na urlopach bezpłatnych) pracowników PLK przez spółkę Magelit”.
Zdaniem Grzegorza Muszyńskiego pracownicy PKP przebywali na urlopie bezpłatnym w PKP PLK, a w spółce Magelit pracowali z własnej woli. „Zatrudnieni zostali na prośbę PLK, gdzie w tym okresie skończył się fundusz płac. Pracownicy mieli do wyboru: pracować w spółce zewnętrznej i otrzymać wynagrodzenie lub pozostać na urlopie bezpłatnym. Nietrudno wyliczyć z zawartych umów, że prawie całe faktury przeznaczone były na wynagrodzenie pracowników” - skomentował Muszyński. Zaś „jeśli był wniosek o wpisanie Magelit do Rejestru Nierzetelnych Klientów Grupy PKP, warto zadać pytanie, dlaczego spółka nie została wpisana? Może nie było podstaw?”
W opinii Muszyńskiego ludzie b. ministra Nowaka rozpowszechniając tego typu nierzetelne informacje boją się, że obecny wiceprezes PKP PLK ds. inwestycji posprząta w spółce. A jest on niewygodny dla starego układu z czasów prezesa PKP Jakuba Karnowskiego i jego poprzedników, bo wie ile i co kosztuje.
Dodajmy, że ataki w Muszyńskiego, to w istocie ataki wymierzone także w ministra infrastruktury i budownictwa Andrzeja Adamczyka. Ich autorzy zapewne obawiają się, że Muszyński zrealizuje w najbliższych latach najwięcej w ostatnich dekadach inwestycji na kolei. Stanie się to tym samym sukcesem obecnego rządu.
A stawka, przypomnijmy, jest ogromna. We wspomnianym wywiadzie dla „GP” z szefem PKP PLK przyznał on, że kierownictwu jego firmy zależy dziś na „przyspieszeniu przynajmniej części przetargów oraz wydłużeniu możliwości ich realizacji do końca obecnej dekady”. Prezes Ireneusz Marchel stwierdził dalej:
„obecnie najważniejszym zadaniem dla mnie i zarządu jest jak najszybsze uporządkowanie procesu inwestycyjnego. Celem jest maksymalne wykorzystanie dostępnych środków, w tym unijnych, co pozwoli na znaczącą poprawę stanu polskiej infrastruktury kolejowej”.
Czy na pewno o to samo chodzi nierzetelnym krytykom wiceprezesa Muszyńskiego?