Zakładając, że nikt nie trzyma już gotówki w przysłowiowej „skarpecie”, a otrzymywane pieniądze przeznaczy na najbardziej bezpieczne instrumenty jak np. lokata czy obligacje skarbowe, to z założeniem średniej stopy zwrotu rocznie 2,5 proc. i 15-letniego czasu oszczędzania, uzbierany kapitał wyniesie 90 tys. zł, a z odsetkami byłaby to suma 109 043 zł.
Na co to wystarczy? Oczywiście pomysłów może być wiele. Kwota ok. 110 tys. zł. wypłacana dziecku w czasie studiów przez okres 10 miesięcy nauki w roku - przez 5 lat - daje dodatkowe „stypendium” od rodzica w wysokości 2200 zł miesięcznie.
Natomiast jeżeli rodzice mają wolę podjąć większe ryzyko i otrzymywane pieniądze przeznaczyć na kupno akcji bądź funduszy inwestujących w akcje, to może zgromadzony kapitał „podnieść” o dodatkowe 50 proc. zysku, co daje do dyspozycji blisko 150 tys. zł.
Pieniądze zbierane przez nasz hipotetyczny 15-letni okres „wejdą” do gospodarki w zdecydowanie odroczonym terminie.
Jeśli zatem wśród rodziców są tacy, którzy chcieliby, aby na dodatkowych środkach skorzystało nie tylko nasze dziecko, ale i szeroko pojęta gospodarka oraz rozwój państwa, pieniądze należałoby wydawać wraz z ich otrzymaniem. Tylko „wpuszczenie” pieniądza w obieg spełni w tym przypadku oczekiwaną funkcję.
Warto zauważyć, że na każdym etapie życia dziecka owe 500 zł przyda się na zupełnie różne cele. Dla maluszka będzie to kwota wystarczająca na pieluszki i jedzenie. Kiedy mama wróci do pracy, z kwoty 500 zł będzie w stanie opłacić średnio połowę pensji niani. Dla dzieci w wieku przedszkolnym rodzice będą mogli wykorzystać gotówkę na opłacenie przedszkola, a często również dodatkowych zajęć z języków obcych czy zajęć sportowych lub artystycznych.
Dużo więcej pomysłów pojawi się dla dzieci w wieku szkolnym. 500 zł miesięcznie to suma, która wystarczy na inwestycję w rozwój intelektualny potomka – nie tylko naukę języków obcych, ale także dodatkowe korepetycje z innych przedmiotów, zakup dodatkowych materiałów pomocnych w nauce i inwestycję w inne pasje naukowe dziecka. To także możliwość rozwoju hobby, które może stać się z czasem pomysłem na życie.
Dużo łatwiej też rozwijać będzie można rodzicom sportowe zainteresowania dziecka. W mniejszych miejscowościach w Polsce z tej sumy da się opłacić zajęcia nawet dla dwójki maluchów.
Pieniądze wydane na rozwój dziecka pracują tym samym „dwutorowo” – raz „zainwestowane” we własne dziecko, a dwa – wydane - trafią z powrotem w obieg do gospodarki i pomogą „nakręcić” lokalną koniunkturę. Wybór – jak zawsze – należy do rodzica.