Zjawisko ma związek z procesem „urentownienia funkcjonowania” pararepublik utrzymywanych przy życiu przez rosyjską armię na terytorium Ukrainy. Według Tymczuka tzw. Doniecka Republika Ludowa zaprzestała świadczenie usług publicznych obywatelom, którzy nie uiszczają płatności za media. Ze względu na stopień zniszczeń wojennych i ubóstwa Donbasu bez dostaw energii elektrycznej i gazu pozostaje obecnie 65-67 proc. ludności.
Jak informuje analityk, działania władz tzw. Donieckiej Republiki Ludowej mają związek z poleceniem, jakie otrzymały z Rosji.
Moskwa nakazała pararepublice obciąć system dotowania dostaw mediów o 45-50 proc. Władze separatystyczne zdecydowały nie tylko o zwiększeniu ściągalności opłat za dostawy energii elektrycznej i gazu, ale także o ograniczeniu programów odbudowy sektora publicznego i produkcji – w tym transportu.
Warto przypomnieć o tym, że rosyjski Gazprom dostarczał gaz do okupowanej części Donbasu „za darmo” w ramach „pomocy humanitarnej”. Kosztami próbował następnie obciążyć władze ukraińskie, twierdząc, że wchodzą one w skład umowy długoterminowej na dostawy surowca na Ukrainę.