Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Gospodarka

„Jeden elementarz dla wszystkich nie spełnia oczekiwań”

Na przestrzeni ostatnich lat szkolnictwo w Polsce poddane zostało reformom, które zasadniczo wpłynęły na jego dzisiejszy obraz. Jedną z nich było wprowadzenie w 2014 r. rządowego elementarza.

Autor:

Na przestrzeni ostatnich lat szkolnictwo w Polsce poddane zostało reformom, które zasadniczo wpłynęły na jego dzisiejszy obraz. Jedną z nich było wprowadzenie w 2014 r. rządowego elementarza. Niestety w praktyce okazało się, że jeden elementarz dla wszystkich nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań, a co gorsza, może stać się przyczyną rozwarstwienia wśród uczniów – uważa w opublikowanym stanowisku Instytut Jagielloński.

Dlatego Instytyt zaapelował do Ministerstwa Edukacji Narodowej o rozpoczęcie debaty w kwestii rządowych podręczników szkolnych.

Zdaniem Instytutu Jagiellońskiego system, w którym to państwo ponosi koszty wyposażenia uczniów w książki, jest najlepszym rozwiązaniem. Należy jednak odróżnić nowoczesny model, w którym państwo finansuje jedynie zakup podręczników, od sytuacji, gdzie państwo bierze na siebie trud przygotowania rządowego podręcznika. W większości krajów Europy państwo finansuje podręczniki wybrane przez nauczycieli. Tylko Grecja, Węgry, Rosja i Ukraina narzucają nauczycielom i uczniom korzystanie z rządowych publikacji. Warto wspomnieć, że na Węgrzech odbyły się niedawno protesty środowisk nauczycielskich przeciwko m.in. rządowemu elementarzowi, który ograniczył ich zadania do roli referentów treści zawartych w podręczniku.

Według Instytutu rządowy podręcznik, który jest jednym z elementów reformy podręcznikowej, wszedł w życie we wrześniu 2014 r. i już wtedy wzbudzał kontrowersje. Jednym z poważniejszych błędów przy wprowadzaniu przez poprzedni rząd zmian w oświacie było zerwanie dialogu z nauczycielami i rodzicami. Dotyczy to nauczycieli klas 1-3 szkoły podstawowej, których pozbawiono możliwości wyboru książek.

Nakazano im używanie jedynie rządowego podręcznika bez możliwości korzystania z innych publikacji. Natomiast w klasach 4-6 szkoły podstawowej i 1-3 gimnazjum wprowadzono państwowe dotacje na podręczniki i ćwiczenia, a nauczycielom dano wolną wolę w sprawie wyboru podręczników.

Problemem w tym przypadku jest gwarantowana przez państwo wysokość dotacji na ćwiczenia. Według pomysłodawców reformy kwota 25 zł powinna wystarczyć na wszystkie zeszyty ćwiczeń dla ucznia w danym roku szkolnym. Oznacza to, że jedne ćwiczenia powinny kosztować nie więcej niż 5 zł. Ta kalkulacja, zupełnie nieprzystająca do realiów, spowodowała, że ćwiczenia do języków obcych zostały „odchudzone” o ponad połowę, ponieważ za 5 zł nikt nie był w stanie przygotować rozbudowanych i bogatych ćwiczeń. Sytuację w nauczaniu języków obcych przy wykorzystaniu rządowego podręcznika komplikuje dodatkowo fakt, że twórcy rządowego podręcznika nie wzięli pod uwagę możliwości robienia w nim notatek przez uczniów, ponieważ podręcznik ma być wieloletni.

W opinii Instytutu eksperci już na etapie powstawania rządowego elementarza wskazywali na jego braki. Zwłaszcza, że nie udostępniono im do oceny całości publikacji. Zdziwienie budziło również tempo, w jakim rząd usiłował wprowadzić książkę do szkół. Nauczyciele i eksperci w dziedzinie edukacji nie zostawili na nim i jego błyskawicznym przygotowaniu suchej nitki.

- Nauczyciele klas 1-3 szkoły podstawowej zostali pozbawieni swojej roli wychowawcy na rzecz roli usługodawcy, który ma za zadanie wykonać jedynie prace związane z edukacją dziecka w określonym, a konkretnie ograniczonym, przez ministerstwo zakresie. Nie ma tu miejsca na ponadprogramową aktywność. Należy dodać, że takie działanie jest pogwałceniem przywilejów z Karty Nauczyciela, w której ma on zagwarantowaną decyzyjność w zakresie wyboru podręczników. Podobnie potraktowano rodziców, którzy faktycznie zostali zwolnieni z opłat za książki, jednak stało się to kosztem pominięcia ich zdania w zakresie wyboru podręcznika

- podkreśla Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego.

Jego zdaniem dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie państwowych dotacji na podręczniki, dzięki czemu to nauczyciele będą decydować, z jakich książek będą nauczać. Ta zasada już obowiązuje w klasach wyższych. Kolejnym argumentem za wprowadzeniem takiego rozwiązania jest fakt, że zatarte zostaną różnice pomiędzy dziećmi z wielkich aglomeracji i tymi z biedniejszych regionów.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane