Od początku roku dolar stracił do złotego prawie 5 proc. wartości i jest już na poziomie wyraźnie niższym od 4 zł. Wiele wskazuje na to, że obawy dotyczące tego, iż amerykańska waluta dojdzie do pułapu nawet 4,30 zł, na razie się nie zrealizują.
Dzieje się tak, ponieważ amerykański bank centralny wyraźnie zmienił swoją politykę w porównaniu do tego, co mogliśmy zaobserwować jeszcze w grudniu. Wówczas Fed zdecydował się na pierwszą od lat podwyżkę stóp procentowych, zapowiadając powrót do coraz wyższego kosztu pieniądza. Wtedy ekonomiści wskazywali, że cały 2016 r. upłynie pod znakiem podwyżek stóp w USA (nawet czterech), a te będą sprzyjać umocnieniu amerykańskiej waluty.
Teraz jednak widać, że tamta polityka to już przeszłość. Podczas wtorkowego wystąpienia szefowa Fed, Janet Yellen, wskazała, że w polityce monetarnej wskazana jest ostrożność, a sytuacja w światowej gospodarce jest mniej korzystna niż jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Te słowa dla inwestorów stały się jasnym, „gołębim” sygnałem. A to oznacza, że podwyżek stóp procentowych w 2016 r. albo w ogóle nie będzie, albo ich liczba będzie zdecydowanie mniejsza.
- napisali ekonomiści Raiffeisen-Polbanku w porannym komentarzu rynkowym. Dodali, że krótkoterminowo para dolar-złoty zachowuje potencjał do spadku w okolice 3,70.
„Wypowiedź istotnie obniżyła więc szanse na zmianę stóp na najbliższym posiedzeniu w kwietniu i podwyższyła niepewność co do wyników czerwcowej decyzji, kontrastując z ostatnimi jastrzębimi wypowiedziami innych przedstawicieli Fed"