Okazuje się, że europejskie banki walczą z wieloma problemami. Największe obawy jednak wywołuje trudna sytuacja, w jakiej znalazł się Deutsche Bank – napisał w komentarzu Łukasz Rozbicki z MM Prime TFI.
Ekspert przypomina, że szum medialny rozpoczął się za sprawą listu, jaki został wysłany przez prezesa Deutsche Banku do obligatariuszy, którzy niespełna miesiąc temu nabyli obligacje banku, opiewające na kwotę 5,4 mld dol. Inwestorzy czują się oszukani, gdyż po zakończeniu emisji bank opublikował wyniki finansowe za IV kwartał 2015 r., wg których strata osiągnęła poziom 2,1 mld euro. Co więcej, w całym ub. roku bank zanotował stratę w wysokości 6,7 mld euro. W liście John Cryan, prezes spółki, uspokaja i podkreśla, że bank jest mocny niczym skała. Analizując jednak przebieg zdarzeń i najnowszą historię niemieckiego banku, trudno zgodzić się z powyższym stwierdzeniem.
Według Rozbickiego pierwsze syndromy pogarszającej się sytuacji Deutsche Banku miały miejsce już w 2014 r., kiedy to bank był zmuszony do podniesienia kapitału zakładowego. Niespełna rok później spółka nie zaliczyła stress testów, które badają odporność banku na ewentualny kryzys. Warto podkreślić, że tegoroczne badania również zakończyły się oceną negatywną. W kwietniu 2015 r., w związku z manipulacją stopą procentową Libor na bank została nałożona kara w wysokości 2,5 mld dol. Co więcej, na spółkę zostały nałożone kolejne kary. Oskarżenia i wyroki dotyczyły prania brudnych pieniędzy oraz współpracy z podmiotami objętymi międzynarodowymi sankcjami.
Ponadto wiarygodność kredytowa banku najpierw została obniżona przez agencję S&P (do poziomu BBB+). Po niej kolejnego cięcia ratingu dokonała agencja Moody’s (do poziomu Baa1). „Okazuje się zatem, że teraźniejsze problemy Deutsche Banku nie są jednorazowym przypadkiem, a skutkiem kolejnych wydarzeń” – uważa ekspert..
Jego zdaniem warto jednak spojrzeć na bank z nieco bliższej perspektywy i określić, co tak naprawdę jest jego największym problemem. Okazuje się, że spółka w swoim portfelu posiada bardzo pokaźny pakiet skomplikowanych instrumentów pochodnych, których wartość kilkudziesięciokrotnie przekracza PKB Niemiec.
– podkreśla ekspert.„Można zatem sformułować następujący wniosek – spółka wykorzystuje wysoki stopień dźwigni finansowej. W związku z tym na niewielkie straty banku działa mnożnik, który skutecznie generuje coraz to większe straty”