Jego zdaniem przecena ta przyniosła wiele skutków, które można rozpatrywać zarówno w skali mikro, jak i makro. Co więcej, przypadła ona w czasie, w którym to globalnie połączone ze sobą gospodarki znalazły się w trudnej sytuacji.
Ekspert dowodzi, że w skali mikro nie ma żadnych wątpliwości, że przeciętny Kowalski jest głównym beneficjentem taniejącej ropy:
„Jeszcze dwa lata temu ceny benzyny i ropy na polskich stacjach zbliżały się do granicy 6 zł. Obecnie oscylują na poziomie 4 zł, bądź poniżej”.
W opinii Rozbickiego na tle pokryzysowej światowej gospodarki, która wciąż nie jest wystarczająco mocna, niska cena czarnego złota pozytywnie wpływa na jej wzrost:
„Inaczej sytuacja jednak wygląda w gospodarkach wschodzących, bądź słabo rozwiniętych, których potencjał opiera się na eksporcie ropy. Przykładem mogą być kraje Bliskiego Wschodu, czy też Rosja, gdzie niemal 25 proc. PKB stanowi eksport ropy czy gazu. Jeszcze gorsze skutki odnotowują eksporterzy z Afryki, których 60 proc. PKB uzależnione jest od sprzedaży czarnego złota”.
W związku z powyższym warto przeanalizować, jak może kształtować się przyszła cena ropy. „Najnowsze raporty wskazują, że na rynku nadal mamy do czynienia z wysoką nadpodażą przy słabnącej dynamice wzrostu popytu. Oznacza to, że cena czarnego złota może ustabilizować się na obecnym poziomie, tj. 30 dolarów za baryłkę. Niemniej jednak nie można wykluczyć również, że spadnie do 20 dolarów. W takim wypadku oczywistym faktem jest, że zarówno zyski importerów, jak i straty eksporterów powiększą się” – uważa Rozbicki. Jego zdaniem, biorąc pod uwagę skutki, jakie niesie ze sobą tania ropa, można stwierdzić, że pobudza ona wciąż słabe gospodarki europejskie, azjatyckie oraz gospodarkę amerykańską, ale równocześnie utrzymuje inflację na niskim poziomie bądź zwiększa oczekiwania deflacyjne.
– kończy ekspert.„Z drugiej jednak strony, sytuacja ta negatywnie wpływa na gospodarki, które oparte są na eksporcie ropy. Być może efekty te będą spotęgowane, jeżeli cena czarnego złota nadal będzie kierować się na południe. Przy takim obrocie zdarzeń można się również spodziewać, że OPEC może zmienić swoją strategię, co spowoduje wzrost ceny ropy”