Z końcem 2022 roku wygasa kontrakt jamalski, na mocy którego Polska sprowadza gaz z Rosji. Chcąc uniezależnić się od dostaw gazu ze Wschodu należy myśleć o alternatywnych kierunkach dostaw, ale takich, które faktycznie zapewnią nam inny surowiec niż rosyjski. Decyzje dotyczące przyszłych źródeł pozyskania gazu muszą być podejmowane z odpowiednim wyprzedzeniem, dlatego też PGNiG już teraz aktywnie pracuje nad strategią pozyskania gazu po 2023 roku.
Gwarancją uzyskania dostępu do innych źródeł dostaw jest zarówno terminal LNG w Świnoujściu jak i budowa połączenia gazowego z Norwegią. Co więcej po wygaśnięcie kontraktu jamalskiego w krajowym bilansie gazu będzie miejsce zarówno na gaz importowany za pomocą terminala w Świnoujściu, jak i na gaz z Norwegii. Ten kraj jest stabilnym źródłem dostaw gazu dla Europy od wielu lat, a doświadczenia pokazują, że gaz norweski nigdy nie był wykorzystywany do celów politycznych.
Budowa i w perspektywie rozbudowa terminala LNG w Świnoujściu oraz budowa gazociągu z Norwegią to elementy strategii dywersyfikacyjnej Polski z lat 2005-2007, realizowanej przez ówczesnego ministra gospodarki Piotra Woźniaka, który dziś stoi na czele PGNiG. Spółka jest zainteresowana realizacją obu tych inwestycji. Oba projekty są wobec siebie komplementarne, a ich realizacja umożliwi pełne uniezależnienie od dostaw gazu z kierunku wschodniego.
Będzie to sytuacja bez precedensu w historii Polski. Strategia dywersyfikacyjna oparta na budowie i wykorzystaniu terminalu LNG w Świnoujściu oraz budowie połączenia z Norwegią stanowi realizację testamentu politycznego prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. To prezydent Lech Kaczyński w 2006 roku zainicjował budowę terminala. Wspomniane projekty dywersyfikacyjne wpisują się również w koncepcję podmiotowej polityki zagranicznej.
PGNiG ma pozytywne doświadczenia z rynku norweskiego, na którym prowadzi aktywną działalność w sektorze upstream. Zakup złóż w Norwegii zainicjowany został za czasów poprzedniego rządu Prawa i Sprawiedliwości. Projekt pilotowany był przez ówczesnego ministra gospodarki Piotra Woźniaka, obecnie p.o. prezesa PGNiG, który koordynował zakup pierwszych trzech licencji złóż poszukiwawczo-wydobywczych na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Ówczesna akwizycja była pionierska dla spółki pod względem swojej skali. Czas zweryfikował tę decyzję bardzo pozytywnie, z czego najbardziej cieszą się akcjonariusze PGNiG.
Obecnie PGNiG Upstream Internarional posiada już udziały w 19 koncesjach w tym czterech złożach produkcyjnych. Aktywa norweskie przynoszą spółce duże zyski, wydobycie szacuje się na ok. 600 mln m sześc. surowca rocznie. Uruchomienie połączenia z Norwegią umożliwiłoby zwielokrotnienie tej wielkości w perspektywie kilku lat. Strategia oparta na importowaniu gazu za pomocą terminala LNG oraz połączenia gazowego z Norwegią prowadzi do pełnej dywersyfikacji. Polska uzyska nie tylko dywersyfikację źródeł pozyskania gazu, ale również dywersyfikację dróg jego transportu, czyli gazociąg i tankowce.
Połączenia gazowe z Norwegią tzw. Baltic Pipe, podobnie jak terminal LNG w Świnoujściu, wpisuje się w koncepcję korytarza północ-południe. Ambicje Polski związane z realizacją koncepcji tzw. hubu gazowego oznaczają konieczność zapewnienia surowca z różnych kierunków geograficznych.