Zdaniem autorów dokumentu wzrost gospodarczy w naszym regionie był związany z poprawą koniunktury u głównych partnerów handlowych, a także z umacnianiem się popytu krajowego. Kraje regionu skorzystały na trwającym ożywieniu w strefie euro, wspomaganym polityką tzw. luzowania ilościowego EBC. Jednocześnie stały się one mniej wrażliwe na zawirowania na światowych rynkach finansowych, wynikające m.in. z zapowiedzi podwyżek stóp procentowych przez Fed czy spowolnienia w tzw. gospodarkach wschodzących.
W opinii analityków NBP głównym czynnikiem wzrostu gospodarek EŚW pozostawał popyt krajowy, zwłaszcza konsumpcja prywatna. Spożycie indywidualne rosło w całym regionie, czemu sprzyjał wzrost zatrudnienia i wynagrodzeń nominalnych, szczególnie silny w krajach bałtyckich. Siłę nabywczą dochodów gospodarstw domowych zwiększył również spadek cen energii, będący najważniejszym źródłem utrzymywania się deflacji w regionie.
Ponadto w części krajów (Czechy, Słowacja, Litwa, Polska, Rumunia) dynamicznie rosły także nakłady inwestycyjne, co wiązało się z przyspieszeniem inwestycji publicznych, współfinansowanych ze środków unijnych. A w gospodarkach charakteryzujących się dobrą sytuacją płynnościową i kapitałową sektora bankowego oraz umiarkowanym zadłużeniem podmiotów prywatnych (Czechy, Polska, Słowacja, kraje bałtyckie) wzrostowi popytu krajowego sprzyjała zwiększająca się akcja kredytowa.
Według NBP konsumpcję gospodarstw domowych w coraz większym stopniu będą wspierały wzrost płac oraz rosnąca dostępność kredytów. Korzystna dla kształtowania się dochodów konsumentów będzie także utrzymująca się niska, aczkolwiek już dodatnia, dynamika cen. „Główne czynniki ryzyka dla wzrostu to spowolnienie gospodarcze na świecie wywołane przez słabnącą koniunkturę w krajach rozwijających się, głównie w Rosji i Chinach, utrudnienia w handlu związane z ograniczeniem swobodnego przepływu towarów wewnątrz strefy Schengen oraz ewentualne ujawnienie się negatywnych konsekwencji afery emisyjnej koncernu Volkswagen” – oceniają autorzy raportu NBP.