Putin przekonuje co prawda, że Rosja czasy najgorszego kryzysu ma już za sobą, jednak kursy walut i ceny ropy naftowej nie potwierdzają jego zapewnień. W poniedziałek kurs rubla pikował w dół za dolara trzeba było płacić już nawet 72 ruble, a za euro aż 79 rubli. Z kolei ropa naftowa zbliża się do poziomu najniższego od 11 lat.
Jak informuje Centralny Bank Rosji prognozy na 2016 rok nie wyglądają zbyt obiecująco. Portal wyborcza.biz wylicza, że ekonomiści przewidują spadek rosyjskiego PKB o dodatkowe 2 proc., po prognozowanych na ten rok 3,8 proc. i 4-proc. spadku w listopadzie.
W związku z powyższym Centralny Bank Rosji nie wprowadzi w życie zapowiadanej wcześniej decyzji o obniżce wysokich stóp procentowych. Wywiad, którego agencji Interfax udzielił były minister finansów Rosji Aleksiej Kudrin nie pozostawia żadnych złudzeń. Dłużej już nie da się ukrywać, że sytuacja w Rosji stale się pogarsza.
Wielu ekspertów, ze mną włącznie, sądziło, że [gospodarka] dotknęła dna, że najgorsza faza kryzysu już minęła, ale dziś widzimy, że sytuacja znowu się pogarsza [...]. Nie można uznać, że przekroczyliśmy już punkt kulminacyjny naszych problemów [...] Przyszły rok będzie stanowił poważne wyzwanie: spadną wydatki publiczne, co jest nieuniknione, ponieważ spadną też dochody państwa – oświadczył Aleksiej Kudrin.
W obliczu taniejącej ropy w Rosji podniesiono stopy procentowe. Pod koniec 2014 roku główna stopa procentowa była na poziomie aż 17 proc., co wpływa na spowolnienie gospodarki i znaczny spadek popytu.