Jak pisaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl w ocenie Capital Economics odpływ kapitału prywatnego netto z Rosji od początku br. sięgnął już 50 mld USD (2,5 proc. PKB). Okazuje się, że jeśli tempo utrzyma się, to przez cały pierwszy kwartał z Rosji może wypłynąć 70 mld USD (3,2 proc. PKB). Już wtedy ekonomiści przewidywali, że taka sytuacja może doprowadzić Rosję na skraj bankructwa i wpędzić kraj w recesję.
Złudzeń w stosunku do sytuacji ekonomicznej Rosji pozbawia kompletnie oświadczenie rosyjskiego Ministerstwa Gospodarki. Wynika z niego, że inflacja, w przeciwieństwie do gospodarki, rośnie w Rosji bardzo szybko, a kapitał odpływa z kraju. W ocenie ekspertów jest to znak, że międzynarodowe napięcia wokół Ukrainy już wyrządzają Rosji poważne ekonomiczne szkody.
Choć wiceminister gospodarki Andriej Klepach stara się robić dobrą minę do złej gry i przekonuje, że recesja Rosji nie grozi, przyznaje, że kraj pogrąża się w stagnacji. Z ustaleń TVN24 Biznes i Świat wynika, że realny wzrost PKB Rosji w I kwartale resort gospodarki szacuje „około zera”, co oznacza, że realizacja prognoz na 2014 rok na poziomie 2,5 proc. jest praktycznie nierealna.
Rosyjskie Ministerstwo Gospodarki zastrzega, że nie jest w stanie oszacować jak długo potrwa głęboka stagnacja w której pogrążył się kraj. Wiadomo już, że w marcu znacznie wzrośnie inflacja. Jej nagły wzrost jest dowodem na to, jak załamanie rubla wpływa na wyższe ceny importu.
Wbrew próbom ściągnięcia do kraju aktywów rosyjskich biznesmenów i osób prywatnych obawiających się zachodnich sankcji, pieniądze nadal uciekają z Rosji, a wskaźniki ekonomiczne stale się pogarszają.