Deszczowa noc ze środy na czwartek upłynęła spokojnie, bez incydentów. Według Solidarności w miasteczku nocowało ok. 500 związkowców. Nocą od godz. 22 do rana teren miasteczka był zamknięty i kontrolowany przez związkowe służby porządkowe. Związkowcy krzepili się ciepłymi posiłkami i napojami.

(fot.Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska)
Po środowych demonstracjach pod ministerstwami w czwartek przed Sejmem odbyły się dwie debaty z ekspertami - o przemyśle i o ochronie zdrowia. Związki, które zorganizowały Ogólnopolskie Dni Protestu rozpoczęte demonstracjami w środę, domagają się - jak mówią - „rzeczywistego, a nie pozorowanego” dialogu społecznego w ramach Komisji Trójstronnej oraz odwołania ministra pracy, przewodniczącego komisji Władysława Kosiniak-Kamysza.

(fot.Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska)
Kilka tysięcy członków „S” manifestowało pod MEN, żądając większych nakładów na oświatę, wstrzymania prac nad nowelizacją Karty nauczyciela (chodzi o propozycje zmian w urlopach, ewidencjonowania czasu pracy i systemie wynagrodzeń), domagają się też zaprzestania likwidacji szkół i zwolnień nauczycieli. Działacze "S" sprzeciwiają się też obowiązkowi szkolnemu dla sześciolatków, protestują przeciw wysokim cenom podręczników i „odstępowania od wychowania historyczno-patriotycznego”.

(fot.Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska)
Piątek ma być kolejnym dniem debat i tzw. wolnej trybuny dla organizacji i osób wspierających protest. Zapowiedziano m. in. debaty o związkach zawodowych i o dialogu społecznym.
Protest ma potrwać do soboty, a jego kulminacją ma być wielotysięczna manifestacja pod hasłem "Dość lekceważenia społeczeństwa".
Posłuchaj, co mówią nam związkowcy!
