Poseł Kaczmarek skierował zawiadomienie ws. prywatyzacji Polskiego Holdingu Nieruchomości do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Zwraca w nim uwagę, że konsolidacji spółek skarbu państwa z sektora nieruchomości dokonano dlatego, że – jak przekonywał rząd – budżet uzyska za akcje PHN-u większe przychody niż przy sprzedaży każdej spółki oddzielnie. Przypomina też, że po włączeniu do grupy Dalmoru i Wrocławskiego Centrum Prasowego wartość PHN-u szacowano na 2,5 mld zł.
Tymczasem w lutym br. Ministerstwo Skarbu sprzedało 25 proc. udziałów w PHN-ie za ok. 240 mln zł. Inwestorzy zapłacili po 22 zł za akcję. Przy tej cenie cały holding kosztowałby niespełna 1 mld zł. Według Kaczmarka to o wiele mniej, niż wynosi rzeczywista wartość spółki. Jego zdaniem jedna akcja holdingu powinna kosztować co najmniej 40 zł. Według osób, które przygotowywały prywatyzacyjną dokumentację, gdyby proces sprzedaży przeprowadzono w sposób przejrzysty i profesjonalny, można było uzyskać nawet 52 zł za akcję. Tak się jednak nie stało.
Kaczmarek przypomina, że pierwszą próbę sprzedaży PHN-u wstrzymano, po tym jak media ujawniły, że w Ministerstwie Skarbu zaginęła oferta zakupu holdingu, złożona przez szwedzką firmę Inter IKEA, korzystniejsza od propozycji zgłoszonej przez spółkę Radius Projekt.
Wiceminister skarbu Paweł Tamborski zapowiedział w tym tygodniu kolejny etap prywatyzacji PHN-u. Resort chce przeprowadzić sprzedaż spółki do końca roku. W zależności od ofert sprzedana zostanie całość lub część akcji holdingu będących w posiadaniu państwa. Problem jednak w tym, że PHN od momentu powstania przynosi straty, co obniża jego rynkową wartość. „Nie wiadomo, czy generowane przez spółkę straty nie mają uzasadnić sprzedaży kolejnej transzy jej akcji po zaniżonych cenach" – podkreśla poseł Kaczmarek w swoim zawiadomieniu do prokuratury.
Cały tekst w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"