Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Gospodarka

W Europie sięgają do kieszeni bankierów. A w Polsce?

Setki tysięcy Polaków zadłużonych w bankach nerwowo analizuje kursy walut. Zwłaszcza szwajcarskiego franka. Podobnie dzieje się w innych krajach. Tam jednak zdecydowali się stanowczo walczyć z zadłużaniem obywateli. Zapadły nawet sądowe wyroki. &nbs

Autor:

Setki tysięcy Polaków zadłużonych w bankach nerwowo analizuje kursy walut. Zwłaszcza szwajcarskiego franka. Podobnie dzieje się w innych krajach. Tam jednak zdecydowali się stanowczo walczyć z zadłużaniem obywateli. Zapadły nawet sądowe wyroki.
  
Ekonomiści szczególnie zaskoczeni są orzeczeniem sądu w chorwackim Zagrzebiu. Zgodnie z wyrokiem Chorwaci, mający do spłacenia kredyty we frankach szwajcarskich, mogą je spłacać po kursie z dnia, w którym podpisywali umowę z bankiem. A chodzi o 100 tysięcy kredytobiorców. Wyrok nie jest jeszcze ostateczny, bo banki – zagrożone utratą blisko miliarda euro – już złożyły apelację.
 
Z pozwem wystąpiło stowarzyszenie reprezentujące klientów banków, którzy z reguły  zadłużali się, gdy za franka trzeba było płacić 4-4,5 kuny. Dzisiaj (od połowy 2011 r.) kurs tej waluty utrzymuje się na poziomie 6 kun. Właścicielami ośmiu pozwanych banków są UniCredit, Intesa Sanpaolo, Societe General, Raiffeisen Bank, Erste Bank, Hypo Bank, węgierski OTP Bank i rosyjski Sbierbank.
 
Sąd nakazał bankom przewalutowanie kredytów po kursie z dnia, w którym zostały przyznane. Uznał tym samym argumenty, że banki lawirowały nie podając wszystkich informacji o ryzyku walutowym. Podkreślano również, iż zmiana kosztów kredytu odbywała się w mało transparentny sposób.
 
Sąd przychylił się do wniosku i ostatecznie zalecił pozwanym bankom przewalutowanie kredytów po kursie z dnia, w którym zostały przyznane.
 
Sytuacja na Chorwacji jest precedensowa, ale w tym samym kierunku podążają w innych krajach. Okazuje się, ostatnio także hiszpański sąd wydał podobne orzeczenie w sprawie kredytów walutowych, zlecając bankom umożliwienie kredytobiorcom spłacania wyłącznie pierwotnej kwoty kredytu, liczonej w obowiązującym w Hiszpanii euro.
Co równie istotne, kredyty walutowe zostały nazwane „narzędziem spekulacyjnym”.
 
Na Węgrzech problem dostrzeżono już dawno temu, ale kilka tygodni temu interwencję zapowiedział premier Victor Orban.
 
Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK, wielokrotnie podkreślał, że kredyty walutowe są pułapką, która będzie nas wszystkich drogo kosztowała. Zwracał również uwagę na zaskakujące zjawisko. O ile banki z centrali we Francji, Niemczech, czy Wielkiej Brytanii, chętnie udzielały kredytów mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej, a w krajach pochodzenia już nie.
 
A co na to w Polsce, gdzie zadłużonych we  frankach szwajcarskich są setki tysięcy osób. I łapią za kalkulatory przy każdych wahania na rynku walut. Szacuje się, że kredyty walutowe w Polsce posiada 700 tysięcy osób. Dali się skusić, bo jeszcze w 2008 roku frank kosztował 2,79 zł, dzisiaj - 3,42 zł.

- Działania sądów hiszpańskich i chorwackich w kwestii walki o prawa kredytobiorców, o decyzjach władz Węgier nie wspominając, należy uznać za absolutnie słuszne. Jest tak dlatego, że kredyty walutowe oferowane przez zagraniczne banki były pułapką zastawioną na niedoświadczonych klientów – tłumaczy na łamach fakt.pl główny ekonomista SKOK Janusz Szewczak.
 

Autor:

Źródło: pch24.pl,niezalezna.pl,fakt.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Gospodarka