Rekord sprzedaży kredytów mieszkaniowych? Trudno się dziwić takim danym, gdy przez inflację nie tylko oprocentowanie lokat jest realnie ujemne. Podobnie jest też z kredytami – ocenia HRE Investments.

Oprocentowanie przeciętnego kredytu mieszkaniowego jest niższe niż inflacja. To znaczy, że realne oprocentowanie kredytów mieszkaniowych jest ujemne. Z takim fenomenem nie mieliśmy do czynienia od co najmniej 2005 roku, czyli od kiedy NBP publikuje odpowiednie dane. Co więcej, sytuacja ta utrzyma się co najmniej przez jakiś czas - sugerują najnowsze dane i prognozy.

Powody są dwa - historycznie najniższe oprocentowanie kredytów i wciąż wzmożona inflacja. Przykład? Najnowsze dane banku centralnego mówią o tym, że przeciętny kredyt hipoteczny spłacany w październiku był oprocentowany na 2,3%. Dla porównania inflacja w październiku była wyższa (3,1% wg danych GUS), a przez kolejnych 12 miesięcy ma wynosić także sporo, bo około 2,6% - taki przynajmniej scenariusz analitycy NBP uznają za najbardziej prawdopodobny. To znaczy, że siła nabywcza pieniędzy będzie spadała szybciej niż banki będą dopisywać odsetki do długów hipotecznych.

Najłatwiej ten fenomen pokazać na uproszczonym przykładzie. Załóżmy, że przeciętny kredytobiorca ma 300 tysięcy złotych długu zaciągniętego na 25 lat na zakup mieszkania. Oprocentowanie kredytu wynosi wcześniej wspomniane 2,3%, a inflacja 2,6%. Przez 12 miesięcy siła nabywcza kapitału udostępnionego przez bank spadnie o 2,6%. Chodzi o to, że za rok 300 tysięcy złotych będzie wartych tyle co 292,4 tys. zł dziś. Realna utrata wartości przez kredyt wyniesie więc w tym czasie około 7,6 tys. zł. W tym samym czasie bank naliczy kredytobiorcy około 6,8 tys. zł odsetek (nominalnie).

Oczywiście jest to bardzo uproszczona kalkulacja, bo co miesiąc płacimy też raty kapitałowe obniżające saldo zadłużenia, do tego pieniądze oddawane do banku w formie rat też należałoby urealnić. Pomijamy jednak te kwestie, aby zanadto nie komplikować obliczeń, bo na ich wynik te korekty nie miałyby dużego wpływu.

A jak to będzie w przyszłości? Prognozy przygotowane przez analityków NBP sugerują, że za rok GUS poinformuje o inflacji na poziomie 2,6%. W kolejnych 12 miesiącach ceny w sklepach, na stacjach i w punktach usługowych mają wzrosnąć o kolejne 3,1% - przewidują analitycy banku centralnego.

Dziś dostępne notowania kontraktów terminowych sugerują natomiast, że oprocentowanie hipotek zmieni się przez kolejne lata jedynie nieznacznie. Do końca 2022 roku nie powinno przekroczyć 2,5%. Tak przynajmniej sugerują dzisiejsze kontrakty terminowe na stopę procentową. Jeśli tak faktycznie się stanie, to przez dwa lata oprocentowanie statystycznego złotowego kredytu mieszkaniowego będzie niższe niż inflacja. Siła nabywcza kapitału pożyczonego przez banki będzie więc spadała szybciej niż naliczane będą odsetki od kredytu.



Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl