Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ »

Mężczyzna oblany kwasem. Sprawca przyznał się do winy

Oskarżony o oblanie mężczyzny kwasem przyznał się do winy, ale odmówił składania wyjaśnień. "Zanim użyłem kwasu, sprawdziłem jego działanie na skórce od banana. Wypaliło dziurę" – zeznał w śledztwie 24-letni Gracjan I.

pixabay

W poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Kaliszu ruszył proces z oskarżenia publicznego, dotyczący kierowania gróźb karalnych, spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i trwałego oszpecenia ciała pokrzywdzonego Marcina Frukowskiego (zgodził się na podanie nazwiska).

Na ławie oskarżonych zasiedli 24-letni Gracjan I. i 62-letni Zdzisław O. - szwagier pokrzywdzonego oskarżony o zlecenie przestępstwa.

"Gracjan I. oblał pokrzywdzonego kwasem, w wyniku czego doznał oparzeń trzeciego i czwartego stopnia głowy, twarzy, szyi, uszu, grzbietu, obu dłoni, powiek, spojówek i rogówek obu oczu, co skutkuje też trwałym oszpeceniem ciała"

– odczytał akt oskarżenia prokurator Rafał Michalak z Prokuratury Rejonowej w Kaliszu. Za te czyny 24-latkowi grozi od 3 do 15 lat więzienia.

Taka sama kara grozi Zdzisławowi O. "Został oskarżony o kierowanie gróźb karalnych i nakłonienie Gracjana I. na dokonanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonego poprzez polanie go kwasem. W ten sposób naraził pokrzywdzonego na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia" – powiedział prokurator.

Jak ustalono w śledztwie, do ataku na 49-letniego Marcina Frukowskiego doszło 18 stycznia 2022 r. na ul. Chopina w Kaliszu. Kiedy pokrzywdzony chciał wejść do swojej firmy, podbiegł do niego zamaskowany mężczyzna, wylał na jego twarz 0,7 litra kwasu siarkowego i uciekł.

"Widziałem, jak odkręca nakrętkę butelki po sosie pomidorowym. Złapał mnie za rękę i zaczął polewać" - opowiadał w poniedziałek w sądzie Frukowski.

"Przewróciłem się na ziemię, zacząłem tracić wzrok. Poczułem gorąco na całym ciele i głuchotę w prawym uchu. Czułem się jak porażony prądem, puchłem. Doczołgałem się do drzwi firmy, a później do łazienki, żeby zmyć płyn. W tym czasie zaczęła się na mnie palić kurtka i sweter. Na chwilę straciłem przytomność"

– zeznał.

Po tragicznym zdarzeniu mężczyzna trafił do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, gdzie w ciągu trzech miesięcy pobytu przeszedł wiele operacji ratujących jego życie. "Przeszedłem tam niewyobrażalne cierpienie. Co drugi dzień mnie skalpowano, nie pomagały żadne środki przeciwbólowe. Przez pół roku mogłem spać tylko na plecach. Na lewe oko nie widzę, w prawym mam stwierdzone 60 procent widzenia. Słabo słyszę. Bez przerwy przechodzę stan zapalny uszu. Moje leczenie będzie trwało 6 lat" – zeznał.

Pokrzywdzony powiedział, że jego życie legło w gruzach w dniu, w którym polano go kwasem. "Jestem młodym mężczyzną, a praktycznie kaleką, który wymaga opieki" – powiedział.

Po tygodniach poszukiwań policja zatrzymała podejrzanego 24-latka. Decyzją sądu trafił do aresztu, gdzie przebywa do dziś. Podczas przesłuchania powiedział śledczym, że zrobił to, ponieważ słyszał, że pokrzywdzony jest złym człowiekiem, choć nie znał go osobiście. Informacje o pokrzywdzonym zaczerpnął z Faceebooka. Mężczyznę postanowił zaatakować przed jego zakładem pracy, ponieważ – jak oświadczył - tam jest mniej kamer i są brudne.

Kwas – jak zeznał w prokuraturze - wziął z terenu budowy, gdzie pracował. Przyznał, że najpierw przetestował jego działanie na skórce od banana. "Wypaliło dziurę" - powiedział. 24-latek jest uzależniony od amfetaminy. Kilka dni po zaatakowaniu mężczyzny chciał popełnić samobójstwo, ponieważ był na głodzie narkotykowym. Pogotowie wezwała jego babcia, z którą mieszka. W sądzie oskarżony odmówił składania wyjaśnień. Przeprosił pokrzywdzonego za "zniszczenie mu i jego rodzinie życia" – powiedział i dodał, że żałuje tego, co zrobił.

Drugi z oskarżonych nie przyznał się do żadnych zarzutów. Zaprzeczył, że groził pozbawieniem zdrowia i życia. "Ta sprawa i oskarżanie mnie jest zemstą" – powiedział Zdzisław O. Jego zdaniem, pokrzywdzony ma zatargi z wieloma osobami, które mogły mu źle życzyć. Zdzisław O. w sądzie potwierdził swój stosunek do pokrzywdzonego. "To szwagier jest winny rozpadowi mojego małżeństwa. Przez niego ponoszę klęskę życiową" - oświadczył.

Obrońca Zdzisława O. adwokat Tomasz Górski powiedział, że "w szerokich wyjaśnieniach mój klient podnosi, że nie ma dowodów o jakimkolwiek powiązaniu go ze sprawcą polania kwasem" – powiedział i dodał: "Na tym etapie mogę już jasno powiedzieć, że będziemy wnioskować o uniewinnienie".

Pokrzywdzony od początku twierdzi, że kwasem oblano go na zlecenie męża siostry, a powodem miał być konflikt rodzinny. "Obwiniał mnie o rozpad swojego małżeństwa i groził mi pozbawieniem życia. Moja siostra związała się z przemocowym człowiekiem, który był skazany za groźby karalne, za pobicie policjanta i za znęcanie się nad żoną" - powiedział.

Adwokat pokrzywdzonego Michał Królikowski powiedział, że sprawa nie jest prosta, ale udowodni, że Zdzisław O. jest zleceniodawcą tego zdarzenia i poniesie za to odpowiedzialność.

Prokurator przyznał, że sprawa ma charakter poszlakowy ze względu na milczenie Gracjana I., który boi się czegoś albo kogoś. Prokuratura liczy na przełom w sprawie, ponieważ jednym ze świadków będzie mężczyzna, z którym Zdzisław O. poznał się w więzieniu i którego gościł w swoim domu.

 



Źródło: niezalezna.pl, pap

 

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo