Sprawa niedźwiedzia z Olszanicy, podsycana przez tabloidy i telewizje informacyjne, rozgrzewa opinię publiczną od niedzieli. Wówczas to zwierzę zaatakowało ratowników GOPR, którzy wyruszyli na poszukiwania 61-letniego mężczyzny. Niedźwiedź zniszczył pojazd, którym poruszali się ratownicy. – W pewnym momencie wywrócił do góry kołami naszego quada – mówi telewizji internetowej Rzeszów24 Hubert Marek z GOPR . Ratownicy mieli szczęście, że zwierzę zainteresowało się maszyną, bo gdyby zaatakowało mężczyzn, mogliby zginąć. Media ogólnopolskie natychmiast nagłośniły sprawę agresywnej bestii. Temat zrobił się tym bardziej głośny, że następnego dnia znaleziono ciało 61-letniego mężczyzny. „Niedźwiedź zasmakował ludzkiej krwi i będzie zabijał” – ogłosił natychmiast jeden z tabloidów.
Jak jednak się okazało, to nie zwierzę było przyczyną śmierci mieszkańca Olszanicy. – Sekcja zwłok wykazała, że zginął od ciosów ostrym narzędziem – mówi "Gazecie Polskiej Codziennie" Maria Chrzanowska, prokurator rejonowy w Lesku. – Będziemy prowadzili śledztwo w kierunku zabójstwa. Biegli wykonają kolejne badania. W tym celu ze zwłok zostały pobrane wycinki – mówi nam Maria Chrzanowska. Trudno zakładać, że to niedźwiedź w tym wypadku posłużył się siekierą lub nożem.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".