Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Talent z Ząbkowic wkracza do kadry

Jeszcze rok temu wiedzieli o nim nieliczni. Spokojnie wchodził do pierwszej drużyny Udinese. Po ostatnim pół roku wie już o nim cała Polska. Piotr Zieliński zadebiutował w Serie A, zaliczył asystę i parę udanych spotkań. Teraz czas zamieszać w reprez

Jeszcze rok temu wiedzieli o nim nieliczni. Spokojnie wchodził do pierwszej drużyny Udinese. Po ostatnim pół roku wie już o nim cała Polska. Piotr Zieliński zadebiutował w Serie A, zaliczył asystę i parę udanych spotkań. Teraz czas zamieszać w reprezentacji.

Ząbkowice Śląskie. Po niemiecku nazwa tego miasta to... Frankenstein. To właśnie tam urodził się Piotr Zieliński. Skromny chłopak, dla którego piłka nożna od początku była najważniejszą rzeczą na świecie. Może nie znalazłby w sobie tyle siły i chęci do gry, gdyby nie jego ojciec Bogdan. Trener A-klasowej Unii Bardo od początku dobrze prowadził karierę swojego syna. Dobrze, czyli skromnie i małymi kroczkami do przodu. Kiedy młodego Zielińskiego chciała mieć u siebie cała Polska, ten za namową ojca wybrał Zagłębie Lubin, które było najbliżej Ząbkowic. Mógł odejść do Bayeru Leverkusen i Feyenoordu Rotterdam. Wolał jednak lokalny klub.

To tam wyrastał na zawodnika dużej klasy. Gdy miał 15 lat, jego talentem zachwycił się Franciszek Smuda. Zaczął brać mikrego gimnazjalistę na treningi do pierwszej drużyny. Dał mu szansę zagrania w sparingu, u boku m.in. Szymona Pawłowskiego i Piotra Świerczewskiego. Gdy Udinese zaproponowało Zagłębiu 100 tys. euro za utalentowanego juniora, nikt długo się nie zastanawiał: ani klub, ani Bogdan Zieliński, ani jego syn. Młodziak pojechał podbijać Włochy.

Był 14 kwietnia 2013 r., Piotr Zieliński niespodziewanie dla wszystkich wyszedł w pierwszym składzie Udinese na mecz z Parmą. Miał odpowiadać za akcje ofensywne, razem z liderem drużyny Antoniem Di Natale. Już w 13. minucie asystował przy bramce Luisa Muriela. Silny, szybki, dobrze zastawiający się. – No młody, w końcu dostaniesz premię meczową – śmiał się po meczu Di Natale. Symbol Udinese od początku pomagał wchodzić Polakowi do drużyny. Zieliński nazwał go nawet w jednym z wywiadów „drugim tatą” w szatni. Oczywiście nie dostał takiego kredytu zaufania za darmo. Gwiazdor ligi, jakim jest Di Natale, musiał widzieć potencjał drzemiący w Zielińskim. A ten w meczu z Parmą świetnie przedstawił się całemu piłkarskiemu światu.

Także temu w Polsce, o Zielińskim bowiem wiadomo było mało. Czasami do mediów dochodziły sygnały, że jest w Udinese młody, zdolny chłopak, który przebija się do pierwszego składu. Teraz Zieliński ma szansę zawładnąć wyobraźnią wszystkich kibiców. Wystarczy dobry mecz z Mołdawią.

Waldemar Fornalik powołaniem dla Zielińskiego zaskoczył, ale nie jest to szokująca decyzja. Po rezygnacji Ludovica Obraniaka z gry w kadrze powstał wakat na pozycji ofensywnego pomocnika, który może grać podwieszony pod Roberta Lewandowskiego. Zieliński wydaje się do tego idealnym kandydatem. Na mecz Inter–Udinese, wygrany przez ekipę Polaka, wybrał się Marek Wleciałowski, asystent Fornalika. Nie obejrzał Zielińskiego w akcji, udało się im jednak porozmawiać na słynnym stadionie San Siro. To wystarczyło, aby 19-latek otrzymał powołanie do seniorskiej kadry. Kto wie, może właśnie Zieliński będzie bodźcem, dzięki któremu Robert Lewandowski na dobre odblokuje się w polskiej kadrze. Wiele osób pyta: czy nie za wcześnie na jego debiut w kadrze? – W reprezentacji powinni grać najlepsi, a nie najmłodsi – mówią krytycy. Zgoda. Jednak partner klubowy Antonio Di Natale wydaje się idealnym kandydatem. Kto wie, może po boomie na Roberta Lewandowskiego, będziemy obserwowali nowe zjawisko – zielińskimanię.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska