Rzadko też zdarza się, aby wszystkie te nasze wady zostały obnażone bardziej niż w obecnej „chwili prawdy”. Doprawdy, trzeba sporo wysiłku i braku wyobraźni, aby spaprać wszystko. Do księgi rekordów przyjdzie wpisać plan budowy dróg i autostrad, z których żadnej nie udało się skończyć, za to wszystkie rozgrzebać. I nie pomoże taktyka „na ucznia”, który nie potrafiąc odpowiedzieć na pytanie, zapewnia: „Ale ja się uczyłem”. „Nieważne, czy się uczyłeś, ważne, że nie umiesz!” – odpowiada na to pedagog. To samo można powiedzieć dziś rządowi.
Właściciel mieszkania stwierdziwszy, że nie da się w terminie wyremontować kuchni i łazienki, potrafi ocenić sytuację i wybiera jedno z pomieszczeń. Nie mogę pojąć, dlaczego władze państwa porywają się na zadania, które je przerastają? Chodzi o wyrwanie pieniędzy z Unii, danie zarobić kolesiom, z nadzieją że może coś się jakimś cudem uda...
Mimo że pan premier lubi ostatnio rzucać gospodarskim okiem, najbardziej widoczny jest brak owego gospodarskiego spojrzenia – zarówno w skali mikro, jak i makro. Z perspektywy Warszawy mogę podać dziesiątki przykładów zaniedbań, głupoty i braku wyobraźni.
Buduje się mosty bez dojazdów (Północny) i dojazdy bez mostów (kawałek południowej obwodnicy), rozgrzebane są wszystkie wyloty z miasta, a budowa metra sparaliżowała centrum. Czy naprawdę trzeba zamykać wszystkie ulice, a linie poprowadzić tak, żeby zablokować ruch? Czy nie można było ryć 100 m dalej, zamykając jedynie podwórka i zaułki? Po co było wyganiać kupców, gdy przez lata nie można zacząć budowy Muzeum Sztuki w miejscu ich bazaru?
Jakiż złośliwy diabeł nie pozwala na budowę kilkudziesięciu metrów tunelu, który związałby linię średnicową PKP z metrem? Dlaczego minimalne zwężenia w Pruszkowie i Klarysewie przez ponad 30 lat generują korki i nikogo to nie obchodzi? Cóż, z punktu widzenia śmigłowca premiera autostrady są przelotne, a ulice, na których pani prezydent wykrawa kolejne bus pasy dla pojazdów uprzywilejowanych – przejezdne...
Wiadomo, będzie kompromitacja! A przecież dopiero kiedy Euro się skończy, w pełni ujawni się cały obraz Polski nie tyle w budowie, ile do generalnej poprawki.