Usłyszeliśmy słowa pełne patriotyzmu i troski o dobro wspólne, opowiadające się za wolnością, przeciw niesprawiedliwości, po stronie dyskryminowanych. Tak jak przyzwyczailiśmy się w latach 70. i 80., gdy słuchaliśmy głosów Prymasa Tysiąclecia i Jana Pawła II.
Dobrze, że w trudnym czasie, kiedy historia i w Polsce, i w Europie wyraźnie nabiera tempa, możemy liczyć na silne duchowe przywództwo. Zwłaszcza że zbyt wiele było w ostatnich latach sygnałów zbliżenia części hierarchii do władzy. A to nigdy Kościołowi nie wychodziło na zdrowie.
