Lider PiS Jarosław Kaczyński zapytany został o doniesienia „Rzeczpospolitej", iż wśród niektórych polityków PiS krążą plotki, że 8 października, czyli dzień przed wyborami parlamentarnymi, ma zostać ujawniony zapis jego ostatniej rozmowy z śp. Lechem Kaczyńskim. I - według „Rzeczpospolitej” - ma wskazywać, że „ lider PiS naciskał na głowę państwa, by mimo złej pogody Tu-154M wylądował w Smoleńsku”.
- Jeśli coś takiego jest, to będzie to całkowite łgarstwo. Ktoś przygotowuje prowokację. Rozmawialiśmy wyłącznie o zdrowiu mamy, jak codziennie od rana. Jeśli się ktoś odważy zrobić coś takiego, jak sfałszowanie tej rozmowy, to będzie to nowa jakość - bardzo zła w polskim życiu publicznym – stwierdził prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Sprawę po raz pierwszy (16 marca 2011 r.) opisała w „Gazecie Polskiej” Dorota Kania (artykuł „Dezinformacja na rocznicę”) Ujawniła, że kilka dni przed 10 kwietnia w jednej ze stacji telewizyjnych planowano dokonać paszkwilanckiej „wrzutki”, dotyczącej rozmowy telefonicznej Lecha i Jarosława Kaczyńskich.
W kwietniu 2011 r. dziennikarze śledczy „Gazety Polskiej” - Leszek Misiak i Grzegorz Wierzchołowski - wrócili do sprawy. Napisali, że po publikacji tekstu Doroty Kani „trudno przypuszczać, by autorzy szykowanej prowokacji poważyli się mimo wszystko opublikować takie rewelacje już w kwietniu. Bardzo prawdopodobne jednak, że materiał dotyczący rozmowy braci ujrzy światło dzienne przed wyborami parlamentarnymi 2011 r.- i to w formie spreparowanego nagrania”. Informacje dziennikarzy „GP” potwierdziły się więc w 100 proc.