Są takie chwile, w których trzeba brać odpowiedzialność za czyny i słowa, za brak reakcji, za ucieczkę, za słabość i błędy. Nie poznaje się wcale mężczyzny po tym, „jak kończy” – o czym kiedyś przekonywał Leszek Miller – lecz po tym, czy potrafi wziąć odpowiedzialność. Słowo „odpowiedzialność” nie bywa ostatnio w cenie. Cóż, jeśli „wystarczy obiecać”, wystarczy rzucić słowa na wiatr, a potem nie trzeba tych słów się trzymać, bo któż nas za to rozliczy.