Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Hanna Shen
08.11.2024 11:38

Czarny scenariusz dla Berlina i Pekinu

Ledwo Donald Trump wygrał wybory prezydenckie w USA, a zaczął chwiać się rząd kanclerza Olafa Scholza. Ale to niejedyne zmartwienie Berlina. Mówi się, że jedno z czołowych stanowisk w administracji Trumpa obejmie Richard Grenell, który za kadencji 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych obejmował stanowisko ambasadora USA w Niemczech.

Przy tym nie znosił go establishment polityczny w Berlinie, choćby dlatego, że przyczynił się do obłożenia sankcjami Nord Streamu 2. – Niemcy muszą zaprzestać karmienia bestii, gdy jednocześnie nie płacą dostatecznie dużo na rzecz NATO – ostrzagał ambasador USA. Grenell określany jest także jako „jastrząb”, jeśli chodzi o Chiny.

Od lat ostrzega przed wpływami Komunistycznej Partii Chin (KPCh) w sferach władzy, biznesu i akademickich w USA, a nominację przez demokratów Tima Walza na kandydata na stanowisko wiceprezydenta USA określił jako coś, „co uczyni komunistyczne Chiny szczęśliwymi”. Życiorys Walza jest pełen bardzo niebezpiecznych rekacji z KPCh. Ale w admistracji Trumpa na czołowych stanowiskach poza Grenellem ma być kilka innych osób znanych z twardego stanowiska wobec ChRL. Nic dziwnego, że dla Pekinu, tak jak dla Berlina, powrót Trumpa to najgorszy scenariusz.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej