Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Piotr Lisiewicz,
29.09.2014 18:11

Cmentarze, nasz interes

„Dyziek – to dla mnie rana nigdy nie zagojona, to dla mnie świętość.

„Dyziek – to dla mnie rana nigdy nie zagojona, to dla mnie świętość. Człowiek, którego kochałam swą pierwszą, gorącą, niewinną miłością” – pisała Danusia, dziewczyna 24-letniego Dionizego Sosnowskiego, zamordowanego dwa miesiące po śmierci Stalina, bo sąd ogłosił go amerykańskim szpiegiem. Tak naprawdę był ostatnim cichociemnym – został wysłany przez WiN na Zachód, gdzie odbył kurs radiotelegrafisty, a potem został zrzucony do Polski na spadochronie. Wczoraj – po 25 latach III RP – ogłoszono, że ciało Sosnowskiego zidentyfikowano. Co mówi nam to o III RP? Ludzie mający do czynienia z poważnymi inwestorami biznesowymi opowiadają, że po przyjeździe do kraju, z którym chcą związać na lata swoje interesy, zawsze odwiedzają… cmentarz. Po co? Dla biznesowych wyjadaczy stan jego zadbania jest wskazówką, czy mieszkańcy myślą w perspektywie przekraczającej jedno pokolenie. Tak romantyczne uczucie narzeczonej bohatera łączy się nam w jedno z interesem. III RP nie dbając o uporządkowanie cmentarzy, oddzielenie zdrajców od bohaterów, zachowała się jak państwo sezonowe, słabe, bo pozbawione fundamentów. Historycy z IPN-u starają się nadrobić stracony czas. Oby się nie okazało, że zabrali się do tego za późno.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE