Czy rząd Tuska ma Wielki plan rozbrojenia Polski » więcej w Gazecie Polskiej! CZYTAJ TERAZ »

Wystawa „Prawda i wolność. Ksiądz Jerzy Popiełuszko”. Mord niewyjaśniony od czterdziestu lat

W tym roku mija czterdzieści lat od momentu męczeńskiej śmierci kapelana Solidarności. Upamiętniając błogosławionego w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej zaprezentowano wystawę „Prawda i wolność. Ksiądz Jerzy Popiełuszko”. Nieznane fotografie z archiwum rodziny Popiełuszków, kaseta z muzyką, której słuchał udając się w ostatnią podróż do Bydgoszczy, buty, w których wyłowiono jego ciało. Przedmioty i obrazy przeplecione z cytatami jego zabójców z SB. Ambicją autorów jest ukazanie szerszego kontekstu życia i dziedzictwa duchownego, który został beatyfikowany 6 czerwca 2010 roku.

Plakat do wystawy „Prawda i wolność. Ksiądz Jerzy Popiełuszko”
Olga Alehno - Niezalezna.pl

Podczas konferencji prasowej Paweł Kęska, przewodniczący Społecznego Komitetu Upamiętnienia 40. Rocznicy Porwania i Męczeńskiej Śmierci Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki poinformował, że na wystawie zaprezentowane zostały nieznane dotąd fotografie i przedmioty przedstawiające życie księdza Jerzego i jego działalność. Zebrany materiał przedstawiono na tle najważniejszych wydarzeń politycznych z tamtych lat.

- Są to przedmioty z domu ks. Jerzego. Siostra księdza przekazała figurę Maryi, którą miała w domu i przed która modliły się jej dzieci, jest rodzinny kilim przekazywany w rodzinie Popiełuszków z pokolenia na pokolenie (...). Jest kielich, z którego ksiądz Jerzy korzystał podczas odprawiania mszy św., jest stuła, którą otrzymał od hutników w 1984 r., są buty, w których zginął, są jego rękopisy

 – wymienił.

Jak zaznaczył, celem autorów wystawy było nie tylko pokazanie historii, ale próba zrozumienia jakim człowiekiem był przyszły błogosławiony.

- Ostatnia część wystawy, czyli „Apokalipsa”, jest silnym pytaniem do widza – „kim jest, czego chce i co chce z tym zżyciem zrobić? Poczucie, że ksiądz Popiełuszko nie umarł za walkę z komuną, ale za nas, za naszą świętość, wolność, za nasze zbawienie. Dlatego po przejściu tej wystawy i szczerym wsłuchaniu, wczytaniu się w jego słowa mamy nadzieję, że widz zostanie przemieniony

- wyraził nadzieję Kęska.

Wyjść poza schemat

Autorzy zaznaczają, że chcieli poszerzyć wąski odbiór błogosławionego, utrwalony w powszechnej świadomości. 

- Ksiądz Jerzy był kapłanem, który zaangażował się w ruch Solidarność, stał się jego oficjalnym kapłanem. Naraził się władzom komunistycznym, które odczytywały tę działalność, jako polityczną. Zginął w okrutny sposób. I takie przesłanie, które funkcjonuje w mediach i świadomości ogólnej, sprowadza się do takiego skrótu

- zaznaczył dr Łukasz Kossowski, autor scenariusza wystawy, jej kurator.

- Ów skrót nie mówi zupełnie niczego, dezinformuje potencjalnego odbiorcę. Więc dzięki materiałom, które po raz pierwszy udało się uzyskać od rodziny błogosławionego i przedstawić na wystawie, przede wszystkim – nieznanym fotografiom - wydaje się nam, że można zmienić powszechnie funkcjonujący wizerunek błogosławionego, jako kapłana, męczennika, który przekracza ramy instytucjonalnego kościoła. Który wkracza w lud, utożsamia się z nim. Jest to zjawisko absolutnie wyjątkowe

- podkreślał.

- Dotarliśmy do momentów, które to naocznie ukazują. Przykładowo jest to moment wkroczenia w celu sprawowania mszy św. podczas strajku w Hucie Warszawa

- dodał.

Narracja wystawy prowadzona jest dwutorowo. Wypowiedzi księdza Jerzego Popiełuszki kontrapunktowane są przez zapiski Służby Bezpieczeństwa, a fotografie dokumentalne (pochodzące w większości z archiwum rodziny Popiełuszków) przeplatane są dziełami sztuki (głownie z lat 80-ch) inspirowanymi życiem kapłana Solidarności, albo omawiającymi kontekst historii komunizmu, bądź wewnętrznych przeżyć, wypożyczonymi z polskich muzeów i kolekcji prywatnych.

Od wiernego do błogosławionego

Oprowadzając zebranych po wystawie, Rafał Kossowski – autor projektu plastycznego, zwracał uwagę na jej poszczególne elementy. Opowieść rozpoczął od części, w której ukazany został dom rodziny Popiełuszków, w którym Alfons Popiełuszko jako dziecko układał obrazki świętych, tworzył ołtarze.

- Istotne, jeżeli chodzi o dom rodzinny, jest to, że był to dom niezwykle żywy, pełen narracji. To była duża rodzina, której relacje nie skończyły się w momencie, kiedy ksiądz Jerzy udał się w wielki świat, do seminarium w Warszawie. Ksiądz Jerzy często wracał tam. Dla każdego zawsze miał mały upominek. Również dla pań na stacji kolejowej. O wszystkich pamiętał. I tak było do końca. Wydaje się, że może to być dla nas również pewna podpowiedź – jaki dom może ukształtować świętego. Dom otwarty, dom pełen relacji, dom do którego się wraca, dom w którym piecze się chleb. Matka, pani Marianna, zawsze piekła duży chleb w czarnej blasze. I jest to chleb, w który zawsze zaopatrywała na drogę tych, którzy z tego domu wyruszali. A Jerzy ofiarował ten chleb tym, do których przyjeżdżał w gości. Choćby Lechowi Wałęsie w Gdańsku

- mówił autor.

Następnie widzowie zostali poprowadzeni przez sale opowiadające o stanowieniu kapłana, jego wysłaniu do wojska przez władze PRL, jego wyjazdach do rodziny w USA, czy muzyce Boba Marleya, którą słuchał podczas jazdy na swoją ostatnią mszę w Bydgoszczy. „Jasna” część wystawy kończy się w momencie, kiedy władze PRL uznają księdza za zagrożenie.

- Tego okresu pochodzi jeden z cytatów, niezwykle mocnych [z archiwów IPN i dot. donosu na księdza 18-19 listopada 1984 r.]:
„W godzinach popołudniowych ponad dwie godziny przebywałem na plebanii kościoła św. Stanisława Kostki w mieszkaniu ks. Jerzego Popiełuszki. Pragnę nadmienić, że z wymienionym łączą mnie już tzw. więzi przyjaźni – czego dowodem jest fakt, że jesteśmy per ty i mówimy sobie po imieniu”.
To pokazuje, jak blisko były służby, jak to napięcie rosło, jak był coraz bardziej osaczany. Na drugiej ścianie znalazły się cytaty z notacji hutników, którzy dzień i noc zaczynają Jerzego pilnować. Są tam, bo wiedzą, że za chwilę Jerzy może być aresztowany. Śpią w jego mieszkaniu, drżą o niego. Oni są z nim do końca. To pokazuje oddanie tych ludzi, którzy byli mu wierni. Pamiętali, że on przekroczył progi Huty Warszawy jako pierwszy

- wyjaśniał Kossowski.

Następna część wystawy, poświęcona poszukiwaniom i znalezieniu ciała Jerzego Popiełuszki, została oddzielona od reszty kurtyną.

- Jesteśmy w prosektorium. (…) Jest to sala, której treść długo konsultowaliśmy z rodziną. By pokazać jej doświadczenie śmierci, które nie skończyło się na zabójstwie księdza Jerzego. Rodzina, która już w latach 90-ch straciła kolejnych członków, którzy odeszli w niewyjaśnionych okolicznościach. Ale też przywołujemy słowa mordercy księdza Jerzego Popiełuszki, z czasów procesu toruńskiego, wypowiedziane na sali sądowej. Kiedy to Grzegorz Piotrowski [oficer Służby Bezpieczeństwa w stopniu kapitana] mówi, że może nie będzie już rodziny Piotrowskich, ale nie będzie też już rodziny Popiełuszków. Można to traktować jako klątwę, można wiązać to z tym, co się wydarzyło w historii tej rodziny. Ale faktem jest, że ta ścieżka cierpienia, nie skończyła się na tym wydarzeniu

- mówił jeden z autorów wystawy.

Wystawa „Prawda i wolność. Ksiądz Jerzy Popiełuszko”Olga Alehno / Niezalezna.pl

Na ścianach ukazano również kadr z czasów poszukiwania ciała we Włocławku, w gablocie zaprezentowano buty, które ksiądz maił na sobie w czasie porwania. 

- Kiedy widz znajdzie się tu w ciszy, to usłyszy nagranie głosu Andrzeja Mastalerza, który czyta sekcję zwłok księdza Jerzego. Mieliśmy długo dyskusję – w jaki sposób mówić o śmieci. Co pokazać, czego nie pokazywać, żeby nie być brutalnymi. Ani przemilczeć prawdy. Wydaje się nam, że ta lektura jest rozwiązaniem

- stwierdził.

Ten grób jest pusty

W rozmowie z dziennikarzami dr Łukasz Kossowski, odniósł się do tytułu wystawy oraz wyboru zdjęcia, które przedstawiono na plakacie, czyli zdjęcie podartej szaty księdza z przypiętym polskim orzełkiem, w której ciała kapłana Solidarności zostało wyłowiono z zalewu na Wiśle koło Włocławka 30 października 1984 r.

- W ostatniej homilii, wygłoszonej w Bydgoszczy, ksiądz zawarł w zasadzie swój testament, z którego wyjęliśmy dwa słowa – „Prawda i wolność”. (…) To są tak podstawowe wartości - o których się właśnie zapomina - że określają sens ludzkiego życia (…). Te dwa słowa są tak potężne, że określają życie i przesłanie księdza [Popiełuszki] i są oczywiście zadaniem dla każdego z nas dziś i teraz.

Jak powiedział Jacek Chromy, dyrektor Wydawnictwa Archidiecezji Warszawskiej, stając przed tym plakatem – mamy do czynienia z symbolem pustego grobu. Że ten zeszmacony fragment tkaniny i orzełek polski, to nie jest tylko i wyłącznie znak czasu, to nie jest jedynie dowód w sprawie sądowej, tylko to jest pewność, że ludzie tacy jak ksiądz Jerzy nie pozostaną w grobie, czy na dnie rzeki. Ich tam nie ma. To jest znak, który po nich zostanie, ale ich nie już tu z nami. Są tam, gdzie możemy tylko się domyślać. To jest pusty grób, więc nie ma co płakać, tylko się cieszyć, że mamy tak wspaniałego męczennika, który nam taką drogę otwiera

- opowiadał kurator.

Wystawa dostępna do 3 listopada 2024 r.

 



Źródło: Niezalezna.pl

 

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Olga Alehno
Wczytuję ocenę...
Wideo