Rozdwojenie jaźni
Tak się zastanawiam, skąd się bierze to iście paranoidalne rozdwojenie jaźni u kobiet z lewicowych kręgów, które wypowiadają się o dzieciach.
Tak się zastanawiam, skąd się bierze to iście paranoidalne rozdwojenie jaźni u kobiet z lewicowych kręgów, które wypowiadają się o dzieciach.
400 lat mija właśnie od zwycięstwa polskiego pod Chocimiem, a 450 od wielkiej bitwy, w której chrześcijańska flota pokonała imperium osmańskie pod Lepanto. I jedno i drugie starcie toczone było pod sztandarami wiary i zaufania w moc modlitwy, w opiekę Boga.
Miałem honor być z polskimi weteranami z 2. Korpusu Polskiego pod Monte Cassino i w Bolonii z okazji 80. rocznicy powstania Armii Andersa w Związku Sowieckim. Wielkie, piękne przeżycie. Miasto zostało wyzwolone w kwietniu 1945 roku przez oddziały, które na rękawach mundurów miały czerwoną naszywkę z białym napisem „Poland”.
Taki tytuł nosiło pismo wydawane przez AK w trakcie Powstania Warszawskiego. Samo hasło było jak sztandar – przyświecało warszawiakom broniącym polskiej stolicy od września 1939 r., od chwili, gdy na miasto spadły pierwsze bomby. Nie zgasło wraz z kapitulacją. Bo Warszawa walczyła dalej, stawiała ciągle opór, niezłomnie, do końca. Aż do sierpnia 1944 r.
Kiedyś się mówiło o „wciskaniu kitu”. Jednak, że współcześnie już coraz więcej młodych osób kitu nawet na oczy nie widziało, więc może inaczej – powiedzmy o skandowaniu pięknie brzmiących haseł, które przy próbie choćby chwilowej analizy, nawet nie jakoś specjalnie głębokiej, okazują się być zwykłymi głupotami. Logicznie sprzeczne dezyderaty opozycji w sprawie kryzysu migracyjnego wymagają może po prostu zadania bardzo konkretnych pytań?
Jedną z głównych metod zwalczania przez Józefa Stalina wolnej Polski było uderzanie w legalnie istniejący rząd polski w Londynie i zaprzeczanie temu, iż to on reprezentuje Polaków, polskie sprawy i stoi na czele ciągle istniejącego Państwa Polskiego. Obecnie – co trzeba stwierdzić ze smutkiem – Unia Europejska sięga po te stare, sprawdzone już metody - pisze Tomasz Łysiak dla Niezalezna.pl.
Gimbaza – czyli stan umysłu, mentalności, dojrzałości, który lokuje dorosłego człowieka na poziomie słabo rozgarniętego gimnazjalisty. Słówko nam zostało po epoce funkcjonowania gimnazjów, a jakże teraz okazuje się przydatne.