Puchary mamy, na mistrza Polski czekamy - mogli zaśpiewać piłkarze Legii po zwycięstwie w Kielcach (1:0). Na kolejkę przed końcem sezonu Wojskowi zagwarantowali sobie grę w eliminacjach do Ligi Europy. Wszystkim w Warszawie marzy się jednak drugi z rzędu start w Lidze Mistrzów. 

Szanse na zdobycie mistrzostwa zachowały wciąż aż cztery drużyny - Legia, Lech, Jagiellonia i Lechia. To jednak warszawianie prowadzą w tabeli z dwupunktową przewagą nad resztą stawki i będą rozdawać ligowe karty. Emocji nie zabraknie, bo na koniec zmierzą się ze sobą bezpośredni konkurenci - Legia podejmie w Warszawie Lechię, a Jagiellonia zmierzy się z Lechem.

Zwycięstwo w niedzielę z Lechią sprawi, że Legia na sto procent obroni mistrzowski tytuł i nie będzie musiała oglądać się na rywali. Co więcej, nawet remis z Lechią - przy odpowiednim wyniku w drugim spotkaniu - pozwoli legionistom wznieść w górę mistrzowskie trofeum. Stanie się tak w sytuacji, gdy w spotkaniu „Jagi” z „Kolejorzem” padnie remis, albo poznaniacy zdobędą w Białymstoku komplet punktów. Jeśli jednak Wojskowi podzielą się z Lechią punktami, a Jagiellonia pokona Lecha, feta odbędzie się w Białymstoku. W żadnym wypadku legioniści nie mogą pozwolić sobie na porażkę - wówczas na pewno stracą tytuł.

Wygrana w Kielcach sprawiła, że Legia na pewno nie spadnie już w tabeli na czwarte miejsce, a więc powalczy o Ligę Europy. W ubiegłym roku Wojskowi po 21 latach zawitali do Ligi Mistrzów i bardzo chcą powtórzyć ten sukces. - W Kielcach zrobiliśmy kolejny krok i został nam ostatni do wykonania na Łazienkowskiej. Jesteśmy uzależnieni tylko od siebie. Wygramy i wtedy będziemy zakładać koronę - mówi Łukasz Broź. 

- Wyjdziemy na ten mecz podwójnie skoncentrowani. Trzeba dopełnić formalności, ale jestem pewien, że będzie dobrze. Zagramy u siebie, przy pełnym stadionie, niesieni dopingiem. Nikt w Warszawie nie wyobraża sobie innego scenariusza niż mistrzostwo. Ten sezon zapadnie chyba wszystkim w pamięci - prawie cały czas goniliśmy rywali, a teraz stoimy przed olbrzymią szansą. Bez wątpienia byłoby to jedno z najbardziej wyczekiwanych i jedno z najsłodszych mistrzostw Polski - dodaje „Broziu”.

Legia wyjdzie na Lechię w najmocniejszym składzie, ale bez specjalnych przygotowań. - Będziemy normalnie trenować. Teraz czekają nas trzy dni, podczas których musimy się zregenerować. Potem zaczniemy myśleć o Lechii - deklaruje Jacek Magiera.