Na Zachodzie zatęsknili za pracownikami z Polski. „Jeśli ich zabraknie, to będziemy mieć problem”

  

Agencje pośrednictwa pracy w Europie Zachodniej mają coraz większe problemy ze znalezieniem polskich pracowników. Liczba robotników sezonowych spada, a zagraniczne media zaczynają dostrzegać jak bardzo gospodarki państw europejskich zyskują dzięki obecności Polaków na ich rynkach pracy. 

Liczba polskich pracowników sezonowych zatrudnionych w rolnictwie i ogrodnictwie spada” – podał holenderski regionalny portal omroepflevoland.nl. „Poziom życia w ich ojczyźnie mocno się podniósł, motywacja do wyjazdu za granicę, by szybko dużo zarobić, zmniejszyła się- pisze redakcja. .

Holenderskie media już wielokrotnie alarmowały o tym, że tamtejsi przedsiębiorcy i agencje pośrednictwa pracy martwią się spadającym zainteresowaniem Polaków pracą w Holandii.

- Musimy się dużo bardziej natrudzić, by przekonać Polaków do przyjazdu do Holandii – powiedziała Karin van der Laar, z agencji pośrednictwa pracy z Dronten. Jak dodała z „Polakami dobrze się pracuje, a w porównaniu z imigrantami z innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej częściej i lepiej znają oni języki”.

Nasza gospodarka rozwija się dzięki Polakom. Jeśli ich zabraknie, to będziemy mieć problem

– stwierdził w listopadzie ubiegłego roku Arne Weverling, radny gminy Westland.

Podobne informacje pochodzą z Wielkiej Brytanii .W opublikowanym 25 maja raporcie „Office for National Statistics” podkreślono, że w porównaniu z 2015 rokiem, w ubiegłym o 40 tysięcy spadła liczba osób, które zdecydowały się przybyć do Wielkiej Brytanii.

Czytaj też: Polacy na Wyspach szykują się do wyjścia z UE. Imigranci i gospodarka zaważą na Brexicie

W sumie do UK przyjechało w 2016 roku 588 tysięcy ludzi. Jednocześnie w tym samym czasie o 43 tysiące wzrosła liczba osób, które podjęły decyzję, aby opuścić Wyspy. W sumie z Wielkiej Brytnii wyjechało 339 tys. osób. Jest to największy spadek migracji netto od trzech lat.

W raporcie podkreślono, że wśród imigrantów, którzy przyjechali do UK, 48 tysięcy stanowili Polacy i obywatele innych państw Europy Wschodniej. To jednak spadek w porównaniu z rokiem 2015 - o 25 tysięcy.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: The Guardian,omroepflevoland.nl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Przeżył wypadek, ale sąd wydał wyrok: ma umrzeć! Bliscy Francuza są przerażeni

/ Jan Środa/Gazeta Polska

  

Miał wypadek samochodowy, od 2008 r. jest podtrzymywany przy życiu, bliscy opiekują się mężczyzną. Ale stało się coś szokującego - na Vincenta Lamberta francuski sąd wydał wyrok: odłączenie od aparatury, wbrew woli rodziny. Powód?  Szpital Sewastopol Reims obawia się... przepełnienia.

Walkę o życie brytyjskiego chłopca Alfiego Evansa obserwował cały świat. Urodził się 9 maja 2016 r., jednak już po pół roku okazało się, że cierpi na nieznaną chorobę należącą do grupy tzw. schorzeń neurodegeneracyjnych, powodującą stopniowy zanik kolejnych funkcji mózgu.

Po roku leczenia, mimo sprzeciwu rodziców chłopca, lekarze postanowili się poddać. Wystąpili do sądu o zgodę na zaprzestanie intensywnej terapii i podtrzymywania życia. Sąd przyznał im rację. Wyrok podtrzymały Najwyższy Sąd Wielkiej Brytanii oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka, do których odwoływali się rodzice Alfiego. [polecam:https://niezalezna.pl/225170-ostatnie-pozegnanie-alfiego-evansa-byly-oklaski-kwiaty-slowa-o-wojowniku-i-bohaterze]

W tej nierównej walce z chorobą, Alfiego i jego rodzinę wspierał cały świat. Sam papież Franciszek wyraził chęć pomocy i apelował o umożliwienie rodzicom poszukania nowych form leczenia. Niestety i te apele nie dotarły do serc bezdusznych urzędników. Alfie został odłączony od aparatury 23 kwietnia 2018 roku. Tego samego dnia otrzymał włoskie obywatelstwo, by umożliwić mu leczenie w papieskiej klinice pediatrycznej Bambino Gesu. Wyrok Sądu Apelacyjnego jednak przekreślił nadzieje rodziców na uratowanie ich jedynego dziecka.

Alfie miał nie przeżyć bez aparatury, a walczył 5 dni. Okrzyknięty bohaterem i małym wojownikiem zmarł 28 kwietnia pozostawiając w żałobie nie tylko rodziców, ale prawie cały świat.

Tymczasem teraz, z bezdusznością francuskiego dla odmiany sądu, walczą bliscy Vincenta Lamberta, który w 2008 roku miał wypadek samochodowy. Obrażenia, jakich doznał, były na tyle rozległe, że od tamtej pory utrzymywany jest przy życiu za pomocą szpitalnej aparatury.

Sąd - wbrew woli rodziny - postanowił jednak odłączyć mężczyznę, a cała procedura ma być zrealizowana już jutro. 

Jak informują francuskie media, Lambert ma zostać odłączony od aparatury, gdyż szpital Sewastopol Reims obawia się... przepełnienia.

Na stronie „Pozwól mu żyć” przyrodni brat Vincenta Lamberta, David Philippon, zapewnia, że rodzina nie zaprzestanie walki o Vincenta.

„Dla nas ta decyzja jest ciosem, ale spróbujemy ją zablokować. Vincent Lambert jest osobą niepełnosprawną. Pani Buzyn (Minister Zdrowia) i inni starają się, aby umarł z głodu i pragnienia"

- stwierdził.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl