Tureckie media donoszą o zainteresowaniu Vadisem Odjidją-Ofoe ze strony Fenerbahce Stambuł. Wysłannik klubu znad Bosforu oglądał pomocnika Legii podczas spotkania z Lechem (2:0).

Od dawna mówi się, że zatrzymanie Vadisa Odjidji-Ofoe przy Łazienkowskiej będzie graniczyło z cudem. Wszystko wskazuje na to, że Belg wybierze latem silniejszą, a na pewno mocniejszą pod względem płacowym ligę. Od niedawna zainteresowanie piłkarzem wykazuje Fenerbahce, którego prezes osobiście pofatygował się na mecz Legii z „Kolejorzem”, o czym poinformował dziennikarz Weszło, Krzysztof Stanowski. Vadis błyszczał w tym spotkaniu, dominując strefę środkową. Po meczu bezradności nie ukrywał zresztą trener Lecha Nenad Bjelica. Chorwat rozłożył tylko ręce i stwierdził, że jego piłkarze nie byli w stanie powstrzymać Ofoe, bo ten przerasta Ekstraklasę o kilka długości.

Tureckie media informują, że Fenerbahce może zaoferować za Ofoe - jak na polskie warunki - prawdziwą fortunę. Trzeci obecnie zespół tureckiej Super Ligi miałby wyłożyć na stół nawet siedem milionów euro. Jeśli takie pieniądze rzeczywiście pojawią się podczas negocjacji, to nie ulega wątpliwości, że Legia Ofoe sprzeda, bo przedział 5-7 mln euro za tego piłkarza to oferty z gatunku „nie do odrzucenia”. Prezes Dariusz Mioduski powtarza co prawda, że priorytetem jest dla niego namówienie piłkarza do pozostania w Legii, ale doskonale wie, że jego  klub nie może mierzyć się finansowo z potentatami i nie jest w stanie dać Vadisowi pieniędzy, które ten dostanie w Turcji lub chociażby Belgii. Tureckie źródła mówią, że Ofoe mógłby odejść z Legii dopiero po eliminacjach do europejskich pucharów tak, by pomóc stołecznym w awansie do fazy grupowej Ligi Europy bądź - w przypadku zdobycia mistrzostwa - Ligi Mistrzów.

W ostatnich latach Fenerbahce inwestował we wzmocnienia duże pieniądze. Turcy zapłacili 10 mln euro za Raula Meirelesa, siedem za Ozana Tufana, Alepra Potuka, Milosa Krasicia i Simona Kjaera, czy sześć za Martina Skrtela. Tyle tylko, że kontrakt Ofoe z Legią jest ważny do czerwca 2018 roku i Turcy doskonale wiedzą, że już za pół roku może on podpisać umowę z nowym klubem, a latem 2018 r. odejść za darmo. Jest więc pole do negocjacji. Gdyby transakcja doszła do skutku, Belg zostałby najdroższym piłkarzem w historii Ekstraklasy. Do tej pory najwyższy transfer z Polski to przejście Adriana Mierzejewskiego z Polonii Warszawa do Trabzonsporu za 5,25 mln euro w 2011 roku.