​NATO włączy się do walki z tzw. Państwem Islamskim. To ważny sygnał!

  

Sojusz Północnoatlantycki przystąpi do międzynarodowej koalicji przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu (IS) - potwierdził dziś w Brukseli sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Zastrzegł, że decyzja ta nie będzie oznaczała zaangażowania w walkę. - IS jest na fali opadającej. Polska powinna znaleźć się w tej koalicji przeciwko niej – mówi portalowi niezalezna.pl dr Maciej Milczanowski, uczestnik dwóch misji wojskowych - ONZ na wzgórzach Golan oraz NATO w Iraku.

Stoltenberg ogłosił decyzję, którą dzień wcześniej uzgodnili ambasadorowie państw NATO, na kilka godzin przed spotkaniem przywódców państw sojuszniczych. Jak podkreślił, ruch ten jest „wyraźnym sygnałem jedności w walce z terroryzmem”.

Sojusznicy mają się zastanawiać podczas czwartkowego miniszczytu, w jaki sposób mogą zwiększyć swoje wysiłki w celu walki z terroryzmem, a także zajmować się jego przyczynami. NATO ma przyjąć plan działania w tej sprawie. Jak poinformował Stoltenberg, Sojusz ma m.in. zintensyfikować loty w ramach Lotniczego Systemu Ostrzegania i Kontroli (AWACS) w tureckiej przestrzeni powietrznej, w ramach których monitorowana jest aktywność w Syrii i Iraku.

IS jest na fali opadającej na Bliskim Wschodzie. To że zbudują struktury w dalekiej Azji czy Afryce nie zmieni faktu że zasadniczą część wojny przegrają. Determinacja prezydenta USA Donalda Trumpa i umysł szefa resortu obrony USA gen Jamesa Mattisa budują najlepsze ku temu scenariusze. Dlatego rok temu pisałem rekomendacje dla polskich władz w ramach Pulaski Policy Papers w Fundacji Pułaskiego sugerującą, że Polska powinna w tej koalicji się znaleźć, nawet za cenę wzrostu zagrożeń

– mówi portalowi niezalezna.pl dr. Maciej Milczanowski, uczestnik dwóch misji wojskowych - ONZ na wzgórzach Golan oraz NATO w Iraku.

Moim zdaniem koalicja trzyma się linii wyznaczonej przez byłego prezydenta Baracka Obamę, czyli niewłączania Rosji i działań polegających na budowaniu sojuszy przeciw IS nawet z wątpliwymi partnerami. Tyle że Trump wspieranych przez trio: szefa dyplomacji Rexa Tillersona, doradcy ds. bezpieczeństwa generała H.R. McMastera, szefa resortu obrony Jamesa Mattis ma znacznie lepszy przegląd sytuacji niż Obama który nie miał najlepszych relacji z wojskiem

– zaznacza wojskowy w stanie spoczynku.

Również w opinii eksperta PISM, Artura Kacprzyka, ważnym sygnałem politycznym będzie dołączenie NATO do koalicji walczącej w Syrii i Iraku z tzw. Państwem Islamskim.

Nie będzie to jednak oznaczało prowadzenia przez Sojusz działań bojowych. Chodzi głównie o większe wsparcie zwiadowcze, a w przyszłości także rozszerzenie misji szkoleniowej NATO w Iraku

– stwierdza analityk.

Zwrócił również uwagę, że "Polska i inne kraje wschodniej flanki oczekują przede wszystkim potwierdzenia ustaleń szczytu w Warszawie, zwłaszcza o wzmocnieniu zdolności NATO do odstraszania Rosji".

Kluczowe znaczenie ma obecność na spotkaniu nowego prezydenta USA, Donalda Trumpa. Sojusznicy liczą na doprecyzowanie jego poglądów nt. Sojuszu, w tym potwierdzenie zobowiązania USA do obrony innych członków NATO w ramach Artykułu 5. Taka deklaracja byłaby spójna z faktycznymi działaniami nowej administracji, która kontynuuje wzmacnianie wschodniej flanki (m.in. rozmieszczono w Polsce i innych krajach regionu brygadę pancerną). Ponadto Pentagon wnioskuje o zwiększenie w przyszłym roku finansowania dodatkowej obecności USA w Europie do 4.8 mld dolarów z 3.4 mld w roku bieżącym.



- Administracji amerykańskiej zależy na przedstawieniu przez członków NATO konkretnych planów podniesienia wydatków obronnych do co najmniej 2% PKB (obecnie oprócz USA cel ten spełniają jedynie Grecja, Estonia, Polska i Wielka Brytania). Ważnym sygnałem politycznym będzie dołączenie NATO do koalicji walczącej w Syrii i Iraku z tzw. Państwem Islamskim. Nie będzie to jednak oznaczało prowadzenia przez Sojusz działań bojowych. Chodzi głównie o większe wsparcie zwiadowcze, a w przyszłości także rozszerzenie misji szkoleniowej NATO w Iraku - podkreślił A. Kasprzyk
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Nowe fragmenty taśm Wałęsy! „Był na krótkiej smyczy służb”

zdjęcie ze zbioru dokumentacji fotograficznej pochodzacej z VI pakietu materialow zabezpieczonych w domu wdowy po Czeslawie Kiszczaku. / Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska

  

W najnowszym wydaniu programu „Koniec Systemu” Dorota Kania ujawniła nowe fragmenty sensacyjnego nagrania rozmów Lecha Wałęsy z gdańskimi milicjantami. W lutym 1990 roku Lech Wałęsa spotkał się z gdańskimi milicjantami. Żartował i pozwalał sobie na... chwilę szczerości.

Należy podkreślić, że do tej pory w mediach znane były jedynie kilkuminutowe fragmenty tego nagrania, które opublikowały portal rebelya.pl., „Gazeta Polska” i Telewizja Republika. „Gazeta Polska” poznała cały zapis rozmowy przyszłego prezydenta RP i funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Wyłania się z niego ponury obraz – Lech Wałęsa przekonany, że rozmawia z funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa, zapewnia ich, że zawsze ich szanował i nie ma do nich żadnych pretensji.

[polecam:https://niezalezna.pl/263835-dorota-kania-ujawnia-sensacyjne-nagranie-rozmow-walesy-z-milicjantami]

Lech Wałęsa w latach 80’ był stale przez 24h/na dobę chroniony operacyjnie przez funkcjonariuszy SB w Gdańsku. On się z nimi skolegował do tego stopnia, że obiecywał tym funkcjonariuszom pracę w czasach, kiedy on zostanie prezydentem – i tak się właśnie stało. Dwaj najbliżsi jego funkcjonariusze, którzy świadczą do dziś o niewinności Lecha Wałęsy – major Żabicki i major Grzegorowski to są właśnie ludzie z tych czasów, którzy współpracują z Lechem Wałęsą do dnia dzisiejszego. Jedno było wtedy pewne - Wałęsa nie zadowoli się byciem tylko przewodniczącym NSZZ „Solidarność” i że prędzej czy później ten spór z obozem Tadeusza Mazowieckiego musi się pojawić. Nie ulega wątpliwości, że Wałęsa już wtedy wiedział, że o tą prezydenturę będzie walczył. Z resztą jego zaplecze polityczne z tamtych czasów to potwierdza.
- tłumaczy prof. Sławomir Cenckiewicz.
 [polecam:https://niezalezna.pl/263858-nie-wiem-czy-was-nie-wesprzec-gazeta-polska-ujawnia-nagrania-z-rozmow-walesy-z-milicjantami]

Ostrych słów pod adresem Wałęsy nie szczędzi działacz opozycji antykomunistycznej, a obecnie szef Klubu „Gazety Polskiej” w Warszawie Adam Borowski.

Te dokumenty potwierdzają tylko wiedzę, którą już posiadam. Pokazują powikłania, które miały bezpośredni wpływ na jego prezydenturę. Był na krótkiej smyczy komunistycznych służb. Dokumenty jasno pokazują, że musiał wykonywać politykę, którą pisała strona postkomunistyczna. To porażające.
- mówił w programie „Koniec systemu” Borowski.

Z kolei Roman Zwiercan z „Solidarności Walczącej” wspomina:

Lecha Wałęsę poznałem w kwietniu 1985 roku w dość nietypowych okolicznościach. Dwa miesiące wcześniej zostałem pobity przez nieznanych sprawców. Wraz z Wiesią Kwiatkowską z Gdyni udaliśmy się do domu Lecha Wałęsy. Chodziło wtedy o nagłośnienie tej sprawy. „Lechu, oni go następnym razem zabiją” - powiedziała. Pobito mnie za udział w strajku, który Wałęsa odwołał. Wbrew zarządzeniu, poprowadziliśmy strajk. Za to uznał nas za wrogów. Do tamtego momentu był osobą bardzo ważną. Był niejako autorytetem. Okazał się jednak małym człowiekiem. Poczułem się wtedy jakbym w twarz dostał. Nie wiedziałem o co chodzi, dlaczego jest tak małostkowy.
- mówił Roman Zwiercan.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl