Michał Probierz okazał się dobrym taktykiem i wymyślił, jak zatrzymać w Białymstoku rozpędzoną Legię. W gruncie rzeczy recepta na to była prosta - wystarczyło wyrwać stołecznej drużynie jej serce, Vadisa Odjidję-Ofoe. Belg podszczypywany i zaczepiany przez rywali opuścił boisko z czerwoną kartką.

W tym sezonie Odjidja-Ofoe to prawdziwy motor napędowy Legii. W rundzie wiosennej, ze względu na słabszą formę Miroslava Radovicia, to on bierze na siebie ciężar rozgrywania akcji i jest zdecydowanym liderem ofensywy. Ofoe to piłkarz przewyższający umiejętnościami i doświadczeniem większość ligowców.

- On nie pasuje do tej ligi. Jest silny, szybki, technicznie perfekcyjny. Po prostu za dobry na Ekstraklasę. Strzelił nam gola i robił co chciał. Nie potrafiliśmy go zatrzymać - skarżył się trener Lecha Nenad Bjelica po tym, jak jego zespół przegrał w Warszawie 0:2.


Michał Probierz postanowił pokazać, że jest inaczej. Jagiellonia zupełnie wyłączyła Ofoe z gry, a Wojskowi, pozbawieni swojego ofensywnego serca, nie umieli zagrozić bramce Mariana Kelemena. Wykonawcą planu Probierza miał być przede wszystkim Jacek Góralski i trzeba powiedzieć, że spisał się wyśmienicie. Góralski, grając na granicy faulu, wytrącał Belga z równowagi, nie odstępując rywala na krok. Piłkarz „Jagi” spychał legionistę poza centralną strefę boiska, asystował mu nawet wtedy, gdy Ofoe zbiegał pod linię, podszczypywał, szturchał, a do pomocy miał jeszcze Tarasa Romanczuka. Szybko okazało się, że gra była warta świeczki - Ofoe nie wytrzymał ciśnienia. Coraz bardziej sfrustrowany, zaczepiał przeciwników i uciekał się do fauli. Po dwóch z nich obejrzał żółte kartki i tuż przed końcem meczu musiał opuścić plac gry. Sędzia Bartosz Frankowski był bardziej pobłażliwy w stosunku do Góralskiego, który również powinien wylecieć z boiska.

- W momencie otrzymania pierwszej kartki po prostu chciałem utrzymać się przy piłce, jednak sędzia ukarał mnie kartonikiem. Nie lubię wypowiadać się na temat zawodników drużyny przeciwnej, więc nie chce rozmawiać o grze Jacka Góralskiego. Powiem tylko, że ten mecz nie był dobrą promocją futbolu - powiedział po ostatnim gwizdku Ofoe. Obu piłkarzy nie miał zamiaru bronić Jacek Magiera. - Nic by się nie stało jakby Góralski i Vadis razem wylecieli z boiska. Odjidja jest na tyle doświadczony, że mógł to inaczej rozegrać, ale nie ma co do tego wracać. Żółte kartki były prawidłowe - stwierdził trener Wojskowych. Góralski zarzeka się, że nie udawał fauli, bo to nie w jego stylu. - Bardzo lubię twardą, męską grę, więc walczyłem. Czy Ofoe powinien wylecieć z boiska? Ja nie jestem sędzią, powiem jednak, że raz wyprzedziłem go i mnie kopnął, a potem jeszcze uderzył łokciem w szyję - wskazał. 

Legia, wygrywając w Białymstoku, mogła być o krok od obrony mistrzowskiego tytułu. Remis sprawia jednak, że walka w Ekstraklasie wciąż trwa i wszystko rozstrzygnie się dopiero w ostatniej kolejce. Wówczas na Łazienkowską przyjedzie Lechia Gdańsk, która w niedzielę podzieliła się punktami z Lechem, a Kolejorz zmierzy się z Jagiellonią. Na dwie kolejki przed końcem warszawianie mają dwa punkty przewagi nad pozostałymi kandydatami do trofeum. 

- Utrzymaliśmy pozycję lidera, więc wszystko nadal jest w naszych rękach - wskazuje Ofoe. - Mecz w Białymstoku to już historia, a tytuł zdobędzie drużyna, która będzie najlepiej przygotowana do dwóch ostatnich spotkań. Chcemy grać swoje, być zespołem, który skupia się na sobie, a nie na przeciwniku - dodaje Magiera.

Arkadiusz Malarz jest przekonany, że punkt wywalczony na wyjeździe w Białymstoku da Legii mistrzostwo Polski. - Mocno w to wierzymy, ale zapominamy już o „Jadze” i przygotowujemy się na niedzielną wyprawę do Kielc – podkreśla bramkarz Legii.