Były szef policji ekspertem TVN. Co robił, gdy bito uczestników Marszu Niepodległości?

  

Śmierć Igora Stachowiaka na komisariacie policji odbiła się szerokim echem w całej Polsce. Dzisiaj komendant dolnośląskiej policji, jego zastępca ds. prewencji i komendant miejski zostali odwołani ze stanowisk. Odwołany został także funkcjonariusz, który był komendantem miejskim we Wrocławiu rok temu.

Sprawę Igora nagłośniła stacja TVN, emitując reportaż, w którym m.in. pokazano zapis z kamery. Policjanci mieli użyć wobec zatrzymanego mężczyzny paralizatora Reporterzy tej stacji postanowili poprosić o komentarz w sprawie byłego komendanta głównego policji generał Marka Działoszyńskiego.

Przypomnijmy zatem, że to właśnie za kadencji gen. Działoszyńskiego (od 10 stycznia 2012 do 11 lutego 2015) podczas Marszów Niepodległości, szczególnie w latach 2012 i 2014, policja prowadziła celowe prowokacje wobec demonstrantów. Po zakończeniu Marszów przeprowadzano łapanki, a na zatrzymanych wymuszano przyznanie się do winy, wmawiając, że odmowa skutkować będzie nieuchronnym więzieniem.

ZOBACZ POLICYJNĄ PROWOKACJĘ W 2012 ROKU:


Warto przypomnieć w tym kontekście przypadek dwudziestolatka ze Śląska, który mimo szykan ze strony policji odmówił przyznania się do winy, tj. do udziału w zbiegowisku. Reakcją policjantów było pobicie młodego człowieka w celi. Mimo braku dowodów winy i innych ustawowych przesłanek został wobec niego zastosowany przez sąd areszt, w którym spędził miesiąc. Chłopak był tak przestraszony, że o fakcie bicia go przez funkcjonariuszy nie powiedział nawet adwokatowi z Zespołu Prawnego Marszu podczas odwiedzin w areszcie.

W 2014 r. w Łodzi, we Wrocławiu, na Podkarpaciu i Mazowszu policjanci przeszukiwali mieszkania członków ugrupowań narodowych, kibiców oraz niezrzeszonych w żadnych organizacjach, którzy planowali udział w Marszu Niepodległości.

Uczniowie wyciągani są z lekcji, pracownicy z zakładów pracy, młodociani działacze przeszukiwani są w swoich domach na oczach rodziców. Apelujemy do policji i prokuratury o zaprzestanie nękania uczestników Marszu Niepodległości!

– mówił wtedy Marcin Iwanowski z zespołu prawnego Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Najgłośniejsza sprawą było brutalne pobicie Daniela Kloca, uczestnika Marszu Niepodległości w 2011 r. Wtedy generał Działoszyński był jeszcze komendantem wojewódzkim policji w Łodzi. Ale zdarzenie, które zarejestrowały kamery, obrazowało stan, w jakim znajdowała się policja za rządów Platformy Obywatelskiej. Karol C., mundurowy, który brutalnie pobił Daniela, przyznał się do winy nieuzasadnionego i bezprawnego użycia siły.

ZOBACZ WIDEO: To jego kopał w twarz policjant sadysta!
CZYTAJ WIECEJ: Policjant-sadysta nie będzie bezkarny. Więzienie w zawieszeniu i wyrzucenie z policji

Gen. Działoszyński po tych doświadczeniach, dzisiaj nie ma wątpliwości jak policjanci powinni się zachowywać i na antenie TVN mówi:

 Gdyby do mnie takie materiały trafiły, gdybym je widział, to ja nie miałbym wątpliwości, że nie ma miejsca w szeregach policji dla tego funkcjonariusza i tych, którzy się tej sprawie przyglądali. (...) Jeśli to było nadużycie uprawnień przez jednego z funkcjonariuszy, to inni mają obowiązek zareagować, a nie biernie się przyglądać albo wręcz wspierać 

- ocenił.

Były komendant jest przekonany, że w przypadku Igora Stachowiaka złamano procedury

Myślę, że czerwona lampka powinna zapalić się każdemu, kto oglądał ten materiał w momencie, gdy ta osoba zatrzymana zostaje wprowadzona do strefy poza kontrolą monitoringu w komisariacie. To, myślę, już jest działanie, które jest trudne do usprawiedliwienia (...). Nie wolno używać środków przymusu wyższych, jeśli osoba jest zakuta w kajdanki

– zaznaczył Działoszyński.

Stachowiak w połowie maja ubiegłego roku został zatrzymany na wrocławskim rynku. Policja poszukiwała go za oszustwa. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny. Po przewiezieniu na komisariat mężczyzna stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł. O sprawie zrobiło się głośno po wyemitowaniu sobotniego reportażu w TVN, gdzie m.in. pokazano zapis z kamery paralizatora, którego kilkakrotnie użyto wobec mężczyzny.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP,TVN,niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Krakowscy archeolodzy kontynuują badania w Izraelu

Tel Erani / מאת אבישי טייכר משתמש:Avi1111 - עצמי, CC BY-SA 2.5, https://he.wikipedia.org/w/index.php?curid=619818

  

Archeolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego rozpoczęli tegoroczny sezon wykopaliskowy w Izraelu. Naukowcy przez najbliższy miesiąc będą prowadzić badania na stanowisku Tel Erani, na którym w ubiegłym roku odkryli dobrze zachowany mur obronny sprzed ponad 5 tys. lat.

Krakowscy archeolodzy eksplorują starożytne izraelskie stanowisko od 2013 r. W pierwszych latach udało im się rozpoznać fragment zabudowy miasta z okresu wczesnego brązu oraz zlokalizowanej tam egipskiej faktorii handlowej. Dowiedli również, że Tel Erani w momencie pojawienia się Egipcjan, było otoczone grubym murem obronnym. Te znaleziska pokazały, że społeczność zamieszkująca stanowisko była na dużo wyższym poziomie organizacji, niż sądzono.

"Niewątpliwie nasze ubiegłoroczne odkrycie w postaci potężnego muru było naszym największym sukcesem. Ta potężna konstrukcja - o grubości około 11 metrów i wykonana z cegły mułowej - jest najstarszą tego typu budowlą w Izraelu. Szacujemy, że wzniesiono ją ok. 3,3 tys. lat przed naszą erą i jest kolejnym dowodem, że Tel Erani, jeszcze przed przybyciem Egipcjan, było dobrze rozwiniętym ośrodkiem. To także pozwala nam z dużą dozą prawdopodobieństwa odrzucić pogląd mówiący o impulsie egipskim prowadzącym do powstania pierwszych miast w Lewancie"

- mówi uczestnik ekspedycji Marcin Czarnowicz, cytowany w czwartkowym komunikacie prasowym.

Zespół, kierowany przez prof. Krzysztofa Ciałowicza, może również pochwalić się dowodami na stałą obecność przybyszów znad Nilu w południowym Lewancie. To m.in. piece o typowej egipskiej konstrukcji i fragmenty form do wypieku chleba, które wytwarzano z lokalnej gliny, ale na pewno przez budowniczych z państwa faraonów. Z kolei niektóre przedmioty krzemienne również powstały na tym terenie, ale z surowców importowanych z Egiptu. Kwestią nierozstrzygniętą pozostaje, jak liczna była ta grupa. Archeolodzy szacują, że mogło to być kilkadziesiąt osób.

"W tym roku znacząco planujemy poszerzyć zakres swoich badań, w tym dzięki zastosowaniu metod geofizycznych. Na pewno będą też kontynuowane prace w rejonie odkrytego muru obronnego. Chcielibyśmy między innymi dokopać się jego podstawy" - wyjaśnia Czarnowicz. Zapowiada też, że największy nacisk uczeni położą na główny wykop. "Chcemy doprecyzować, w których okresach ten teren był wykorzystywany przez człowieka. Planujemy też skupić się nad rozpoznaniem początków bytności Egipcjan w tym miejscu oraz określeniem zasięgu stanowiska w najbardziej interesującym nas okresie, czyli w 4. tysiącleciu przed Chrystusem" - zapowiada.

Projekt finansowany jest z grantu Narodowego Centrum Nauki i realizowany przy współpracy badaczami z Uniwersytetu Ben Guriona w Berszewie oraz Israel Antiquities Authority. Prace krakowskich archeologów na miejscu wspierają również badacze z Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN, Instytutu Botaniki im. Władysława Szafera PAN oraz studenci z UJ.

Tel Erani w starożytności było świadkiem różnych, ważnych w ocenie uczonych, wydarzeń kształtujących późniejszy obraz kulturowy tego rejonu. Przez lata uważano, że powstanie pierwszej cywilizacji miejskiej na terenach południowego Lewantu było zasługą przeniesienia wzorców z Egiptu. W okresie wczesnego brązu rozpoczęła się intensywna wymiana handlowa pomiędzy tymi regionami, których punktem kulminacyjnym było pojawienie się przybyszów znad Nilu na terenach dzisiejszego Izraela i Strefy Gazy. Egipcjanie importowali stąd surowce i produkty nieosiągalne na swoich ziemiach i traktowali je, jako wyroby luksusowe - miedź, wino i oliwę z oliwek, za które najprawdopodobniej płacili zbożem, rybami czy mięsem.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl