- Michnik jest zawodowym oszustem, który zbudował swoją pozycję publiczną i finansową na zmowie z Jaruzelskim i Kiszczakiem. Michnikoidów są w III RP tysiące, wręcz setki tysięcy. Są przerażeni widmem nadchodzącego upadku i gotowi podpalić Polskę, aby tylko utrzymać swoje wpływy, zdobyte dzięki zdradzie – mówi „Gazecie Polskiej” Krzysztof Wyszkowski.

Jednym z polityków, którym cały czas dorabia się medialną „gębę”, jest Antoni Macierewicz. Wydaje się, że nawet część wyborców PiS jest podatna na propagandę w tym zakresie. Dlaczego właśnie ten polityk tak często pada ofiarą medialnych ataków?

Tak było w czasach komunizmu i tak jest w czasach, gdy postkomunizm jest w Polsce nadal bardzo silny. Macierewicz reprezentuje bezkompromisową walkę o niepodległość – więc posowiecki motłoch uznaje, że to przez niego stracił swoją dominującą pozycję. Reprezentuje likwidację WSI i dezubekizację. Zatem postesbecka chuliganeria uznaje go za winnego utraty swoich przywilejów. Antoni Macierewicz reprezentuje demokrację – więc posttotalitarni homo sovieticus są oburzeni rządami wyłonionymi przez „zwykłych” Polaków, które zastąpiły rządy peerelowskiej „elity”. Reprezentuje lustrację, więc dziesiątki tysięcy agentów komunistycznych służb specjalnych właśnie jego obwiniają za działania IPN.

W sposób ośmieszający przedstawia się nie tylko polityków. Przez lata stereotyp ten dotyczył także wyborców PiS. Wszyscy pamiętamy hordy młodzieży, podjudzane przez polityków związanych z Ruchem Palikota, które paradowały pod Krzyżem Pamięci z obraźliwymi transparentami. Do dziś zresztą przedstawia się tych, którzy upominają się o ofiary Smoleńska, jako ciemnogród. Jednocześnie ci, którzy kreują taki wizerunek „pisiorów”, często nawołują do niedzielenia społeczeństwa. Hipokryzja?
Hipokryzja to bardzo eleganckie określenie mentalności sowieckiej i posowieckiej. To zawodowi, świadomi łgarze. Michnik jest zawodowym oszustem, który zbudował swoją pozycję publiczną i finansową na zmowie z Jaruzelskim i Kiszczakiem. Gdy skończy się świat posowieckiego zakłamania, skończy się rola Michnika. Takich michnikoidów są w III RP, jako PRL-bis, tysiące, wręcz setki tysięcy. Są przerażeni widmem nadchodzącego upadku i gotowi podpalić Polskę, aby tylko utrzymać swoje wpływy, zdobyte dzięki zdradzie.

W czasach PRL medialne opluwanie wrogów było powszechną praktyką. Czy dostrzega Pan podobieństwa między czasami PRL a dniem dzisiejszym?
Niedawno byłem gościem w TVP Info. Tam przyszło mi spotkać się z moją dawną przyjaciółką, osobą, którą niegdyś bardzo lubiłem i szanowałem, Różą Thun de domo Woźniakowską. I nagle ta sama Róża, która w czasach SKS – właśnie obchodzimy czterdziestolecie śmierci Staszka Pyjasa i protestu odważnej młodzieży – była dzielną i ofiarną antykomunistką, szczerą katoliczką z najlepszej patriotycznej rodziny, dziś wygłasza opinie godne propagandystów w rodzaju Urbana. Nie ma nic bardziej przerażającego niż widok tak niebywałego upadku moralnego jak przypadek tej kobiety. W porównaniu z zaparciem się przez Różę wszystkiego, co reprezentował jej ojciec, tego, co dla Polski zrobił jej opiekun – ksiądz Karol Wojtyła – bandy tuskoidów z Krakowskiego Przedmieścia nie mają żadnego znaczenia. Aby poskromić chuliganów, wystarczy sprawnie działająca policja i sądy, oczywiście po wyeliminowaniu funkcjonariuszek postpeerelu napuszczających dwie watahy chuligańskie na marsz modlitewny. Prawdziwym niebezpieczeństwem dla Polski i polskości jest zdrada takich ludzi jak pochodząca z najlepszej polskiej, prawdziwej, arystokratycznej elity nieszczęsna Róża. Miejmy jednak nadzieję, że przyjdzie czas, gdy tacy ludzie się w końcu ockną i wrócą do Polski i polskości, którą z taką zajadłością dzisiaj niszczą. Mam taką nadzieję i w tym duchu pozdrawiam wszystkich moich dawnych przyjaciół, którzy nie chcą przyznać, że w tych dniach symbol, jakim jest biała róża, został upodlony przez ludzi nienawidzących Polski, polskości, chrześcijaństwa, wolności i demokracji.

Całość wywiadu z Krzysztofem Wyszkowskim w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska"