„Obiektywna” dziennikarka Hanna Lis zaatakowała w prostacki sposób prezesa Jarosława Kaczyńskiego, broniąc tym samym chorych z nienawiści Obywateli RP. „Róże przeszkadzają mu tak bardzo, że o bracie zapomniał” - napisała na Twitterze żona Tomasza Lisa.

10 maja, w czasie 85. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej, Obywatele RP dali popis nienawiści. W czasie uroczystości Adam Borowski został napadnięty i uderzony w twarz przez 50-letniego mężczyznę. To nie jedyny zatrzymany 10 maja na Krakowskim Przedmieściu. W stosunku do 22 osób prowadzone są czynności związane usiłowaniem przeszkadzania w przebiegu zgromadzenia. Obywatele RP buczeli, gwizdali, przeszkadzali w modlitwie i przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego.

Dziś mamy drugą taką próbę, nowy wielki atak nienawiści, bo te białe róże, które tam widać, to właśnie symbol nienawiści i głupoty, skrajnej głupoty i skrajnej nienawiści

-skomentował prezes Prawa i Sprawiedliwości..Chodziło mu o uczestników kontrmanifestacji na Krakowskim Przedmieściu, w której brały udział osoby trzymające białe róże oraz flagi Polski i UE.

Sytuację postanowiła skomentować Hanna Lis, o której profesjonalizmie dziennikarskim można dyskutować.

Widzę tu tylko jednego człowieka chorego z nienawiści. Róże przeszkadzają mu tak bardzo, ze o bracie zapomniał.

- napisała na Twitterze.

Internauci od razu skomentowali jej słowa.



Jeszcze inny wpis:

Pani redaktor... Pani doskonale wie, jak to jest być dzieckiem z „alei róż” szczególnie tych „róż”, co potrafią zasłonić twarz i nie tylko

- czytamy na TT.

Warto zapytać panią redaktor, kto tu jest chory z nienawiści?