Andrzej Hadacz, prowokator spod krzyża na Krakowskim Przedmieściu, jeden z „bohaterów” spotu Platformy Obywatelskiej, który w ostatnich wyborach prezydenckich poparł Bronisława Komorowskiego, pojawił się na „marszu wolności”. Uczestnik marszów KOD, który okazał się tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Matka”, tym razem wystąpił przeciwko... PO. – Platforma Obywatelska była grupą przestępczą – oznajmił w wywiadzie udzielonym portalowi wRealu24.pl.

- Ja bym nie chciał, żeby mnie kojarzono, że ja idę w tym marszu. Idę, bo chciałem zobaczyć, jak dużo ludzi chce się dorwać do koryta, to się w pale nie mieści. Oni w ten sposób chcą dorwać się do koryta – powiedział o uczestnikach „marszu wolności”.

Tu występują dwa standardy. Jak PiS przychodził pod Pałac Prezydencki, to policja ich pałowała, przewracała ludzi modlących się. Teraz policja nie jest wcale tak agresywna za rządu PiS-u. Dzisiaj tego nie ma za czasów PiS-u. To jest fenomen PiS-u

– ocenił Hadacz.

Zaapelował także o rozliczenie... rządów Platformy Obywatelskiej.

Mamy coraz więcej faktów, że PO była grupą przestępczą. Wcześniej ja o tym nie wiedziałem. Jeśli jest to prawda, to jestem jak najbardziej za tym, aby ukarać wszystkich tych, szczególnie tych, którzy Warszawę reprywatyzowali. To jest rzecz skandaliczna.

- powiedział Hadacz.

- Jestem neutralny i zawiodłem się na Platformie Obywatelskiej – stwierdził prowokator.

Na koniec wypowiedzi Andrzej Hadacz dementował informacje, że był tajnym współpracownikiem SB.

Zobacz wywiad z Andrzejem Hadaczem: