Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz apeluje o jak najszersze propagowanie ustaleń i badań komisji smoleńskiej. – Uważam, że akcja pana Tomasza Sakiewicza jest ze wszech miar potrzebna – mówi Janusz Walentynowicz, syn zmarłej w katastrofie Anny Walentynowicz.

Chociaż od katastrofy samolotu Tu-154M, do której doszło pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r., minęło już ponad siedem lat, do niedawna sprawa przyczyn i okoliczności tragedii wciąż nie była wyjaśniona. Zmienia się to dzięki intensywnym pracom powołanej przez ministra Antoniego Macierewicza podkomisji.

– Szanowni Państwo, zwracam się do Państwa z apelem o włączenie się w wielką akcję społeczną propagowania ustaleń komisji smoleńskiej. […] Wiemy, co się stało w Smoleńsku, znamy poszczególne fazy tej tragedii. Jednak do opinii publicznej docierają tylko kłamstwa propagowane przez media związane z tzw. totalną opozycją i ją wspierające – powiedział Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tomasz Sakiewicz apeluje: Propagujmy informacje na temat działalności Komisji Smoleńskiej

Janusz Walentynowicz, syn zmarłej w Smoleńsku Anny Walentynowicz, nie ma wątpliwości, że taka akcja jest potrzebna.

– W przestrzeni publicznej jest tyle kłamstwa, że to się w głowie nie mieści. Przekaz jest zniekształcony i wypaczony – mówi nam Janusz Walentynowicz.

– Nie każdy ogląda telewizję publiczną, czyta „Gazetę Polską” czy śledzi portal Niezależna.pl – media prawicowe mają znacznie mniejszą siłę przebicia niż te opanowane przez kapitał zagraniczny. Dlatego uważam, że akcja, którą próbuje rozpropagować pan Tomasz Sakiewicz, jest ze wszech miar potrzebna i bardzo jej kibicuję – dodaje syn legendarnej opozycjonistki Anny „Solidarność”.