Wyjątkowym brakiem rozsądku wykazała się mieszkanka Jastrzębia-Zdroju, która zadzwoniła na policję grożąc popełnieniem samobójstwa. Gdy mundurowi przyjechali na miejsce, poprosiła, aby... wyszli z psem na spacer. Za to stanie przed sądem.

Kilka dni temu dzielnicowi z Jastrzębia-Zdroju otrzymali zgłoszenie od jednej z mieszkanek.

"Twierdziła, że potrzebuje interwencji, ale dyżurny komendy, próbując poznać jej powód nie uzyskał odpowiedzi. W żaden sposób nie mógł wydobyć od kobiety, w jaki sposób stróże prawa mogą jej pomóc. W końcu po chwili rozmowy kobieta oświadczyła, że popełni samobójstwo" - relacjonuje wprost.pl


Na miejsce wysłano patrol. Gdy dotarli okazało się, że 63-latka jest pijana.

"Na widok mundurowych oświadczyła, że bardzo cieszy się, że w końcu dojechali, bo już nie mogła się kogokolwiek doczekać i jest już zmęczona. Dodała, że nie miała żadnego zamiaru odebrać sobie życia, a powiedziała tak tylko dlatego, aby policjanci przyjechali do niej szybciej. Stwierdziła, że ktoś musi wyprowadzić jej psa, ponieważ ona źle się czuje i nie jest w stanie z nim wyjść" - pisze wprost.pl


Teraz będzie się tłumaczyła w sądzie.