Przebywający w Egipcie papież Franciszek podczas mszy na stadionie w pilnie strzeżonym ośrodku lotnictwa wojskowego pod Kairem mówił odniósł się do kwestii radykalizmu. W mocnych słowach podkreślił, że dla ludzi wierzących jedyny dopuszczalny ekstremizm to radykalizm miłości. „Wszelkie inne nie pochodzą od Boga” - oznajmił Franciszek.

Na stadionie w wiosce sportowej bazy lotniczej wprowadzono nadzwyczajne, podniesione do maksimum środki bezpieczeństwa. Na Mszę św. dla katolickiej wspólnoty koptyjskiej przybyli także ortodoksyjni Koptowie i muzułmanie. Przed liturgią Franciszek objechał alejki małym elektrycznym samochodem pozdrawiając wiernych.

- Bogu podoba się jedynie wiara wyznawana życiem, bo jedynym ekstremizmem dopuszczalnym dla wierzących jest radykalizm miłości. Wszelkie inne ekstremizmy nie pochodzą od Boga i Jemu się nie podobają – mówił papież Franciszek.

Jego słowa nabierają szczególnej wymowy w kraju, w którym trwa walka z terroryzmem Państwa Islamskiego i gdzie dochodzi do krwawych zamachów na chrześcijan.

Jednocześnie Franciszek wezwał wiernych, by powrócili po mszy do codziennego życia, do rodzin, pracy „pełni radości, męstwa i wiary”.

- Nie lękajcie się otworzyć waszych serc na światło zmartwychwstałego Pana i pozwólcie, aby przemienił On waszą niepewność w siłę pozytywną dla was i dla innych. Nie lękajcie się kochać wszystkich, przyjaciół i wrogów, ponieważ w miłości przeżywanej tkwi siła i skarb człowieka wierzącego – mówił papież.

Papież podkreślał, że „kto nie przechodzi przez doświadczenie krzyża aż do Prawdy Zmartwychwstania, skazuje siebie na rozpacz”.

- Na nic się zda wypełnianie ludźmi miejsc kultu i modlenie się, jeśli modlitwa nie przemienia się w miłość skierowaną do brata [...] Dla Boga, lepiej być niewierzącym, niż być fałszywym wierzącym, obłudnikiem. To prawdziwa wiara czyni ludźmi bardziej współczującymi, miłosiernymi, uczciwymi i bardziej ludzkimi. Jest to ta wiara, która prowadzi nas do tego, byśmy w drugiej osobie nie widzieli wroga, którego trzeba pokonać, ale brata, którego należy pokochać, któremu trzeba służyć i pomagać. Ta wiara prowadzi nas do męstwa, by przebaczyć tym, którzy nas obrażają, podania ręki tym, którzy upadli, przyodziania nagich, nakarmienia głodnych, odwiedzenia więźniów, dopomożenia sierocie, napojenia spragnionych, spieszenia z pomocą osobie w podeszłym wieku i potrzebującemu. To wiara prowadzi do bronienia praw innych osób, z taką samą siłą i tym samym entuzjazmem, z jakimi broni się swoich praw - mówił Franciszek.