Polska jest predysponowana, aby z jej terytorium NATO koordynowało odstraszanie ewentualnych zagrożeń ze Wschodu – powiedział szef BBN Paweł Soloch. Jak dodał, z rozmów, jakie wraz z szefem gabinetu prezydenta Krzysztofem Szczerskim, przeprowadził w Waszyngtonie wynika, że w najbliższym czasie nie będzie zdecydowanego resetu w stosunkach USA z Rosją. – Należymy do tych państw sojuszniczych, gdzie jest silna akceptacja polityczna, proamerykańskie nastawienie społeczeństwa, które zdaje sobie sprawę z konieczności rozwijania wojskowych zdolności do odstraszania potencjalnego agresora. W dniu dzisiejszym wskazuje się na Rosję jako na państwo, które zagraża równowadze – powiedział Soloch.

Podczas wizyty w USA ministrowie rozmawiali m.in. z doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Herbertem. R. McMasterem, podsekretarzem stanu ds. politycznych w Departamencie Stanu z Thomasem Shannonem oraz z wysokiego szczebla urzędnikami Pentagonu odpowiedzialnymi za kształtowanie polityki wschodniej amerykańskiego ministerstwa obrony.

Przed powrotem do kraju szef BBN powiedział, że amerykańscy rozmówcy, „czy to w Pentagonie, czy to w Departamencie Stanu, czy w Białym Domu, jak gen. McMaster - źle oceniają politykę Rosji i nie widzą w najbliższym czasie możliwości dokonania jakiegoś zdecydowanego „resetu” w tych stosunkach".
 

Tematyka rozmów była przekrojowa i obejmowała całokształt stosunków polsko-amerykańskich, jednak kwestie bezpieczeństwa były oczywiście kluczowymi zagadnieniami. Strona amerykańska była zainteresowana naszymi opiniami, jeśli chodzi o rozwój z relacji z Rosją, sytuację w obrębie Unii Europejskiej po pierwszej turze wyborów we Francji i po Brexicie

– powiedział.
 
Szef BBN przyznał, że zagadnienia dotyczące bezpieczeństwa były nadrzędne z powodu problemów, które tutaj definiowane są jako najważniejsze, tj. walki z terroryzmem, walki z ISIS.
 

Podczas rozmów otrzymaliśmy zapewnienie naszych rozmówców, że stosunek Stanów Zjednoczonych do Rosji z powodu jej asertywnych poczynań nie uległ zmianie. Nasi partnerzy - czy to w Pentagonie, czy to w Departamencie Stanu, czy w Białym Domu, jak gen. McMaster - źle oceniają politykę Rosji i nie widzą w najbliższym czasie możliwości dokonania jakiegoś zdecydowanego „resetu” w tych stosunkach

– mówił Paweł Soloch.

Podjęto również temat obecności wojsk amerykańskich w Polsce oraz kontakty z polskim wojskiem.
 

Gen. H.R. McMaster przywołał nazwiska generałów i wysokiej rangi oficerów, z którymi współpracował w Afganistanie, kiedy tam stacjonował. Nasi oficerowie mają tutaj dobrą markę i są znani. Patrząc wstecz uzmysławia to, że od momentu wstąpienia Polski do NATO, ale także wcześniej, od roku 1989, poprzez nasz udział w misjach NATO i w działaniach sojuszniczych, np. w „koalicji chętnych” w czasie interwencji w Iraku, wykształcił się pewien rodzaj braterstwa broni pomiędzy konkretnymi polskimi i amerykańskimi żołnierzami i oficerami. Dlatego, jeżeli mówi się „Polska”, to mój - jeśli tak można powiedzieć - amerykański odpowiednik gen. McMaster widzi konkretne ludzkie twarze


– dodał Szef BBN.

Przekonywaliśmy Amerykanów, że Polska jest zainteresowana dłuższą obecnością wojsk amerykańskich na swoim terytorium. Amerykanie dobrze ocenili pierwsze miesiące, tygodnie – bo batalionowa grupa bojowa NATO jest w Polsce parę tygodni, a ciężka brygada pancerna od lutego – stacjonowania żołnierzy amerykańskich w Polsce. Ten pierwszy okres instalowania się żołnierzy amerykańskich w Polsce jest bardzo dobrze oceniany w Waszyngtonie. Fakt, że żołnierze amerykańscy spotykają się z ciepłym przyjęciem Polaków, zwykłych ludzi, jest tutaj bardzo doceniany – powiedział.


Zwracaliśmy uwagę, że gdyby strona amerykańska określiła długość tego pobytu, określiłaby trwałość tego pobytu, to ułatwiłoby to nam w Polsce pewne sprawy, np. zapewnienie właściwej infrastruktury pobytu żołnierzy amerykańskich w Polsce. Sugerowaliśmy, że Polska mogłaby stać się rodzajem hubu (bazy) na flance wschodniej NATO - dodał.

Stosunki amerykańsko-rosyjskie znalazły się w najniższym punkcie od zakończenia „zimnej wojny.”

Zagrożone czują się nie tylko państwa bałtyckie, także państwa, które nie są członkami NATO, jak Szwecja czy Finlandia. Graniczymy z Białorusią, która znajduje się pod silnymi wpływami Rosji. Zobaczymy, jaka będzie sytuacja w Białorusi po ćwiczeniach „Zapad” (manewry odbędą się w dniach 14-20 września z udziałem 13 tys. żołnierzy, w tym 3. tys. żołnierzy rosyjskich i 280 jednostek rosyjskiego sprzętu bojowego). Ciekawe, czy Rosjanie zdecydują się tam zostawić część swoich wojsk. Zobaczymy, jakie będzie stanowisko w takim przypadku Białorusi, jaki to będzie miało wpływ na stosunki z Ukrainą.

Polska dysponuje sporym potencjałem demograficznym, dysponujemy najliczniejszą - chociaż naszym zdaniem niewystarczająco liczną - armią w regionie.

Polska z racji obszaru, który stwarza tzw. głębię strategiczną, (terytorialną zdolność absorbowania ataków militarnych) jest predysponowana, aby na naszym terenie znajdowały się instalacje, zaplecze, systemy dowodzenia, które zabezpieczałyby pobyt grup batalionowych NATO w krajach bałtyckich.

Nasza zapowiedź zwiększenia wydatków na obronę z 2 proc. do 2,5 proc. PKB została bardzo dobrze przyjęta. Należymy do tych państw sojuszniczych, gdzie jest silna akceptacja polityczna, proamerykańskie nastawienie społeczeństwa, które zdaje sobie sprawę z konieczności rozwijania wojskowych zdolności do odstraszania potencjalnego agresora. W dniu dzisiejszym wskazuje się na Rosję jako na państwo, które zagraża równowadze

– podał Paweł Soloch.

Przypomniał, że oprócz batalionowej grupy bojowej NATO i ciężkiej brygady pancernej, rozpoczęto w Redzikowie budowę instalacji systemu antyrakietowego, w Powidzu będzie baza śmigłowców transportowych, a w Szczecinie jest Kwatera Główna Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego.

Natomiast w Elblągu – zostało to zatwierdzone podczas spotkania na szczycie NATO w Warszawie - powstaje siedziba Dowództwa Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód. Po Niemcach jesteśmy największym krajem NATO nad Bałtykiem i graniczymy z takimi newralgicznymi, zapalnymi punktami jak Ukraina i potencjalnie Białoruś. Zatem Polska jest predysponowana, aby z jej terytorium NATO koordynowało odstraszanie ewentualnych zagrożeń ze Wschodu

– dodał.