Ursus to przykład udanej reindustrializacji, która bez wsparcia rządu byłaby niemożliwa. Wcześniej ogromna część unijnej pomocy finansowej trafiała do zachodnich firm, które przejmowały zamówienia w Polsce. Dziś nowy rząd gwarantuje, że  większość tych środków pozostanie w kraju i wesprze rozwój polskiego przemysłu motoryzacyjnego – z Andrzejem Zarajczykiem, przewodniczącym Rady Nadzorczej Ursus S.A., rozmawia Aleksandra Świkszcz.
 
Jakie nowości na Hannover Messe 2017 prezentuje URSUS?
Po raz pierwszy prezentujemy elektryczny samochód dostawczy, którego prezentację zapowiadaliśmy już jakiś czas temu. Na razie na naszym stoisku zaprezentowaliśmy designerski wydruk 3d tego samochody, jednak obecnie po podpisaniu umowy z Firmą Cegielski odnośnie wdrożenia napędu do tego auta zakładamy intensywną pracę, tak, żeby najdalej za 9 miesięcy, bo tyle trwa cykl, zabudować jeżdżący prototyp. Liczę, że prototyp, o którym wspominam zaprezentujemy najpóźniej  w Kielcach na wystawie rolniczej. Wierzymy, że jest to samochód, który zostanie bardzo dobrze odebrany przez rynek i dlatego jest to dla nas projekt równie ważny jak autobus elektryczny, albowiem miasta będą musiały myśleć o bezemisyjnych i bezgłośnych pojazdach komunalnych.

Obecnie opracowujemy całą paletę możliwości zabudowy tego samochodu pod różne segmenty działalności, takie jak usługi komunalne, pocztowe i dostawcze do sklepów położonych w centrach miast. Chcielibyśmy aby Polska stała się liderem w zakresie rozwiązań dotyczących elektromobilności oraz szybkiego wdrażania jej w życie. Będziemy tym samym uczestniczyli w procesie czyszczenia i wyciszania naszych miast. Wychodząc dalej w przyszłość, planujemy w oparciu o rozwiązania zawarte w tym aucie zabudowę również większych samochodów dostawczych długodystansowych. To będzie bardzo trudne, ale jest w naszym zasięgu. Na wystawie mamy autobus z ekstanderem wodorowym. Wcale nie wykluczone, że doświadczenia z tego autobusu będziemy przenosili do samochodów dostawczych.
 
Jaki jest odzew ze strony potencjalnych odbiorców samochodów dostawczych?
Wiem, że ogromne zainteresowanie zgłaszają przedsiębiorstwa komunalne, ale również Poczta Polska i wszystkie te organizacje, które zajmują się dystrybucją masowych wyrobów do sklepów. Wszyscy oni są już dzisiaj naszymi potencjalnymi klientami, na których bardzo liczymy. Prezentowany samochód zawiera bardzo sprytne rozwiązania projektowe, dzięki którym  bez większych problemów możemy zmieścić na pace cztery europalety, czy też bez większych problemów bardzo szybko przerobić go na samochód-chłodnię, który będzie dowoził wyroby garmażeryjne do centrum miasta i restauracji. Można powiedzieć, że jest to model wielofunkcyjny.

Jaki jest zasięg samochodu elektrycznego?
Dzisiaj startujemy, podobnie jak z autobusem, z zasięgiem rzędu 200-300 km. Ale docelowo będzie to ponad 400 km, w przeciągu najbliższych dwóch lat powinniśmy osiągać do 500 km.


Kiedy możemy spodziewać się samochodów elektrycznych na polskich drogach?
Prototyp będzie jeździł już na wiosnę przyszłego roku, potem nastąpi proces uruchomienia seryjnej produkcji, w międzyczasie będziemy ten pojazd homologować. Warto zaznaczyć, że przepisy homologacyjne na tego typu pojazdy są niezwykle surowe, ale liczymy, że w szybkim czasie sprostamy tym wymogom. Oczywiście będzie przy tym sporo roboty, ale pasjonującej i ważnej. Robimy to wszystko nie tylko z myślą o zaspokojeniu własnych ambicji, ale również w celu odbudowy przemysłu motoryzacyjnego w kraju, który ma przecież w tej dziedzinie bardzo długie tradycje.
 
Jak może pomóc polski rząd przy takich projektach?
Muszę powiedzieć, że program premiera Morawieckiego jest kluczowy dla możliwości osiągnięcia naszych założeń. Przede wszystkim, jak wspomniała premier Beata Szydło wizytując nasze stoisko wraz z kanclerz Angelą Merkel, Ursus jest dobrym przykładem reindustrializacji. Ta reindustrializacja bez wsparcia ze strony „Planu na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” byłaby w istocie niemożliwa. Bardzo uważnie obserwujemy dzisiaj to, co jest składową tego programu. Oczekujemy rzeczywistego wsparcia, opartego na formule wolnej, sprawiedliwej konkurencji, tak, żeby środki,  budżetowe przeznaczone na przyspieszony rozwój i reindustrializację chociażby w jakiejś części trafiały do takich przedsiębiorstw, jak „Cegielski” i my. Tak, żeby ta reindustrializacja była prawdziwą dumą dzisiejszego i następnych rządów.
 
Wspomniał Pan o „Cegielskim”. Czego dotyczy porozumienie Ursusa z tą firmą?
To jest bardzo ważne porozumienie, związane ze znakomitym silnikiem elektrycznym. To silnik 5-fazowy, bardzo nowatorski, skonstruowany przez grupę inżynierów z Gdańska, którą adoptował „Cegielski” i jest w procesie uruchamiania. Te silniki będą stosowane w naszych autach dostawczych.
 
Aktualnie w centrum zainteresowania jest pokazywany na targach autobus elektryczny.
Zainteresowanie jest ogromne, wszyscy oczekują, że w ślad za tym zainteresowaniem popłyną pieniądze z Unii Europejskiej. Robimy wszystko, żeby środki przeznaczane na ekologię i rozwój elektromobilności zostały w Polsce. Jest to odwrócenie trendu, który mieliśmy do tej pory. Myśmy ogromną część naszej pomocy finansowej uzyskiwanej z Zachodu wywoziliśmy do zachodnich firm, które przejmowały zamówienia w Polsce. Mamy prawie pewność, że nowy, polski rząd doprowadzi do stanu, w którym większość tych środków pozostanie w kraju i posłuży za wsparcie dla rozwoju polskiego przemysłu motoryzacyjnego.
 
Wicepremier Mateusz Morawiecki stawia na innowacyjność w polskiej gospodarce. Czy Ursus może liczyć na pomoc Ministerstwa Rozwoju?
Tak, to jest bardzo realna pomoc, zarówno przy okazji realizowanego programu eksportu dla Afryki, jak również w planowanych kolejnych ekspansjach eksportowych. Tutaj pomoc Ministerstwa Rozwoju, ale również Agencji Rozwoju Przemysłu jest nieoceniona. Liczymy również na pomoc innych agend do tego dedykowanych, chociażby agencji PAIH. My chcemy bardzo szybko rozszerzyć naszą ekspansję na rynkach zagranicznych, jakich jak Bałkany, Turcja. Nie tylko w Afryce, ale również w Ameryce Południowej i mamy nadzieję, że środki dedykowane na ten cel prędzej czy później, mimo chwilowej niechęci do Ursusa, zostaną zagospodarowane zgodnie z przeznaczeniem, tak byśmy mogli realizować założenia Planu Morawieckiego. Myślę, że program ten jest bardzo ambitny, ale – jak życie pokazuje – realny. Wprawdzie od czasu do czasu pojawia się jakiś „piasek w trybach”, ale pewnych rzeczy się nie uniknie.
 
Czy Ursus jest przygotowany na tak różnorodną produkcję wyspecjalizowanych samochodów? Można powiedzieć, że dacie radę?
Na pewno damy radę! Tyle, że to będzie się wiązało z nowymi inwestycjami w powierzchnie produkcyjne. Już dzisiaj dusimy się w tych, w których jesteśmy ulokowani. Musimy myśleć o pozyskaniu nowych powierzchni produkcyjnych, które pozwolą nam lepiej zorganizować ciągi technologiczne, głębiej wejść w Program 4.0, który jest dziś warunkiem produkcji optymalnej, zmniejszającej koszty wytworzenia, a tym samym zwiększającej konkurencyjność. Program 4.0 jest prawdziwym wyzwaniem dla polskiej gospodarki.
 
I na koniec, czego możemy życzyć Ursusowi?
Uczciwej konkurencji.