26 kwietnia 1920 roku płk Stefan Dąb-Biernacki na czele polskich wojsk zdobył Żytomierz rozbijając dywizję bolszewicką. To był niesamowity rajd polskich wojsk – obok rajdu na Kowel – jeden z nielicznych przykładów użycia wojsk motorowych w wojnie z bolszewikami. 

I chociaż podczas pokonywania trasy samochody grzęzły na piaszczystych drogach, zagrzewały się, a samochody pancerne wręcz łamały drewniane mosty, to żołnierzom otuchy dodawała okoliczna ludność gromadząca się na trasach przejazdów i witająca polskich żołnierzy mlekiem i wodą. Opanowanie Żytomierza oraz zdobycie Malina i Koziatyna zachwiało frontem bolszewickim na Ukrainie. Polskie wojska niemal zmiotły doszczętnie sowiecką 58 Dywizję Strzelców. Pozostało zaledwie kilkudziesięciu żołnierzy z każdego pułku. Bolszewicy stracili też połowę artylerii i większość broni maszynowej. Polacy wzięli do niewoli kilkuset jeńców, zdobyli 10 dział, kilkadziesiąt cekaemów, samochód pancerny, 12 samochodów i 280 wagonów ze sprzętem wojskowym. Straty naszego wojska w walkach o Żytomierz to zaledwie 3 poległych i 48 rannych.