Unieruchomieni

  

Powoli, zbyt powoli kończy się w Polsce dość powszechne myślenie, że usługi publiczne to relikt PRL u, a jedynym wielkim determinantem rzeczywistości społecznej, gospodarczej i kulturowej powinien być rynek. Niestety, za lata hegemonii takiego myślenia płacimy licznymi dysfunkcjami sfery publicznej, także tymi, które poważnie ograniczają powszechniejszy dobrobyt.

Od jakiegoś czasu na marginesach medialnego przekazu pojawia się informacja, że w Bieszczadach czas się cofnął o kilkadziesiąt lat. Całkiem dosłownie: zwija się tam cywilizacja i państwo do stanu sprzed dekad. Rzecz opisuje m.in. branżowy portal Transport-publiczny.pl. W tekście „Bieszczady odcięte od świata” Jakub Dybalski pisze: „Arriva, jedyny duży przewoźnik w Bieszczadach, od 1 lipca rezygnuje z obsługi autobusowej powiatów bieszczadzkiego, leskiego, sanockiego i brzozowskiego. Ale już od dawna to region, w którym transportu publicznego nie ma. Jeden z niewielu w Polsce, w którym brak autobusów wprost wpędza ludzi w biedę”.

Polska bardzo D

Chciałoby się powiedzieć mocno: to już nie Polska A, B czy nawet C. To już Polska głębokiego D. Na czym polega ten mechanizm? Brak komunikacji publicznej znacznie ogranicza mobilność mieszkańców. Oczywiście, w idealnym świecie każdy ma swoje autko, rodziny nawet dwa lub trzy i każdy sobie jeździ, gdzie i kiedy chce. Jednak w rzeczywistym świecie, który nie jest światem podwarszawskich willowych miejscowości i innych bogatych suburbanizowanych gmin, tak to nie działa. Znaczna część ludzi potrzebuje sprawnej komunikacji publicznej, o sensownej częstotliwości także w weekendy, dobrze powiązanej z pracą instytucji i lokalnych pracodawców. Ponadto sprawna komunikacja publiczna jest po to, żeby ludzie sprawnie mogli się poruszać w świecie, w którym człowieka nie wiąże do miejsca starość, niepełnosprawność, choroba, okoliczności losowe, sytuacja materialna itp. Dziś najwięksi utopiści to ci, którzy wyobrażają sobie, że cała populacja ma siedzieć za kierownicami samochodów.

To jest standard w krajach zachodnich – w Polsce w tej materii osuwamy się na wschód. Zdezelowany, kursujący „wedle widzimisię” busik to uniwersalna odpowiedź na wszystko. Problem w tym, że komunikacja busikowa jest jak plasterek zamiast solidnej rekonwalescencji. Samorządy często udają, że nie widzą problemu – komunikacja publiczna kosztuje, a władze centralne nie chcą do tego dokładać. Zatem polska rodzina skazana jest często na szrot z Niemiec. Nie dlatego, że to taki wspaniały przejaw dobrobytu, ale gdy nie ma innej alternatywy, bo komunikacja publiczna została zdewastowana, samochód jest po prostu koniecznością.

Zasięg ogólnopolski

Jak Polska długa i szeroka widać wyraźnie, że niezależnie czy to Bieszczady, Wielkopolska, Małopolska, Mazury czy Pomorze Zachodnie – wszędzie pojawia się ten sam problem: komunikacja publiczna działa rachitycznie albo nie ma jej wcale. Przy okazji. Ze strony prawicowych publicystów samochodziarzy często słyszę argument, że komunikacja publiczna to lewacka ideologia. Problem w tym, że ewidentnie młodsze pokolenie myślącej prawicy dobrze już widzi, kto w tej rozmowie jest zaczadzony dziwnym doktrynerstwem.

Oto znakomity przykład: kilka dni temu na portalu Jagielloński24.pl (medium związane z konserwatywno-liberalnym Klubem Jagiellońskim) ukazał się wymowny tekst „Regionalny transport publiczny umiera w ciszy”. „Leszno, Ciechanów, Mława, Ostrów Mazowiecka. Wszystkie te kilkudziesięciotysięczne miasta łączy jedno – w ciągu ostatniego kwartału straciły albo wkrótce stracą kolejne połączenia autobusowe. W przeciwieństwie do drzew, regionalny transport publiczny umiera w ciszy. Mało interesuje to państwo, wzrok odwracają także samorządy. A Polacy? Kupują coraz więcej samochodów, bo jakoś trzeba sobie radzić” – czytamy.

Dlaczego ani duże media, ani klasa polityczna nie interesują się autobusowym transportem zbiorowym? Reklama i lobbing producentów samochodów zapewne zrobiły swoje. Jednak to nie wyjaśnia wszystkiego: kulturowo-ekonomiczne czynniki, związane z wychodzeniem z Polski Ludowej, sprawiły, że samochód stał się symbolem modernizacji i dobrobytu. Fałszywa, choć powszechna wizja, która głosiła, że „teraz każdy może mieć samochód”, w ciągu kilku dekad doprowadziła do transportowego regresu. I dopóki wyborcy nie spostrzegą problemu, to nic się nie zmieni.

Stary, dobry PKS

Z drugiej strony część ludzi optujących za komunikacyjną alternatywą dla opcji: „samochód jest dobry na wszystko” przedstawiało nader wielkomiejską kontrargumentację: „nie, samochód to zbrodnia na naturze, niech żyją ścieżki rowerowe! ”. Samochód był postrzegany jedynie jako narzędzie zawłaszczania przestrzeni publicznej, zamieniania miasta w parking. Tylko że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana – samochód nie jest wymysłem diabła, ale udogodnieniem, z którego można sensownie korzystać. Jednak w sporze fanatyków nikt nie ważył racji. Po jednej stronie mieliśmy samochodowych, po drugiej rowerowych doktrynerów z klasy średniej czy wielkomiejskiej inteligencji. I w tej materii spore połacie Polski padły ofiarą wielkomiejskiej wizji modernizacyjnej.

Dobry transport publiczny się opłaca: sieć komunikacyjna to newralgiczny element całej rzeczywistości społecznej, o znaczeniu dla lokalnych gospodarek. Stary, dobry PKS niesłusznie wylądował na śmietniku historii. Zamiast jego reformy, urządzono demolkę. Komuś się to pewnie opłaciło, ale jak zwykle w dziejach naszej transformacji – niekoniecznie zwykłym ludziom.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts